Wtorek 9.02.2010 | Pogoda

nto.pl » Reportaż

dodano: 28 kwietnia 2008, 13:24

Spór o gigantyczną fermę drobiu

Jolanta Jasińska-Mrukot

- Niech Holendrzy u siebie stawiają te nowoczesne kurniki, skoro takie bezpieczne dla środowiska! - krzyczą przeciwnicy budowy fermy w Komorznie.

Stanisław Kuboszek: - Niech nam tu Holendrzy nie smrodzą. W Unii bardziej się nam opłaca ekologia niż kurniki.

(fot. Jarosław Staśkiewicz)

W Komorznie na 70 hektarach polsko-holenderska spółka chce wybudować gigantyczną fermę drobiu. - Na początek zamierzają postawić 16 kurników, docelowo drugie tyle - mówi Jan Wiącek, burmistrz Wołczyna.

- Mamy tutaj wyjątkowy teren, co potwierdzili wrocławscy naukowcy, którzy badali okolicę na zlecenie gminy. Mamy ptaki i rośliny, jakich nie ma w innych częściach regionu - podkreśla 33-letni Adam Ulbrych, rolnik z Komorzna. - A taki kombinat zniszczy nam unikatową przyrodę. Tę wyjątkowość zauważyli też Holendrzy, ale nie ci od kurników. Przyrodnicy. Przyjeżdżają do Komorzna do naszej pani ornitolog i nagrywają kumkanie żab, ptasie trele, bo pono u nich już takich nie ma.

- Będą czy nie będą kurniki, to zależy od raportu oddziaływania na środowisko, który musi przedstawić inwestor - tłumaczy burmistrz. - Jeśli będzie wszystko w porządku, ja nie mogę się sprzeciwić, bo wybudują fermę na gruncie, który jest własnością spółki. Co zyska gmina na takiej inwestycji? Podatek rolny, czyli 46 złotych za hektar. - A najważniejsze, to miejsca pracy - wielokrotnie podkreśla burmistrz.

Zysk - ptasi pomiot
U sołtysowej co jakiś czas spotykają się na kawie miejscowe emerytki. Patrzą smętnie w okno. - Niech już wreszcie ten Holender postawi kurniki, to ludziom by się polepszyło - mówi żona sołtysa Edwarda Stężały. - Najbardziej w tej biedzie szkoda dzieci. A jak praca jest na miejscu, ludzie nie tracą na dojazdy. No i wreszcie wzięliby się do roboty ci spod sklepu…

Burmistrz na spotkaniu z mieszkańcami Komorzna powiedział, że Holender da ich wsi czterdzieści miejsc pracy. - A tu liczy się każde jedno - dodają kobiety. - Od nas ludzie za pracą jeżdżą do sąsiedniej Wielkopolski.

Zofia Szczerbata ma nadzieję, że jej bezrobotna córka dostanie pracę na fermie. - Kurniki miały już być na wiosnę, czekamy, a tam żadnych robót nie widać - wzdycha pani Zosia. - Siadłaby na rower, dwadzieścia minut jazdy i już byłaby w pracy. Oby postawili tych kurników jak najwięcej, to kobiety będą miały gdzie pracować. A niektórzy wygadują głupoty o tych ptakach.

Kobiety twierdzą, że we wsi przeciwko kurnikom protestują głównie ci, którym z dobrobytu się w głowach przewraca. - Oni nawet nie wiedzą, co to problemy - tłumaczy Stężałowa. - A jak komu bieda obrzydła, to się nawet nie odzywa.
Leszek Stężała, syn sołtysa, który jeszcze przed chwilą krzątał się po obejściu, zasiada do pierwszej kawy. On też jest za kurnikami. - Same korzyści dla naszej wsi będą. Już teraz są zapisy w gminie na kurzy pomiot, bo w tym oborniku jest dużo azotu i fosforu, a każdy, kto kupuje nawozy, wie, ile kosztują.

A nawozu będzie niemało, bo przecież w kurnikach ma być dwa miliony kur. Holendrzy zabrali ludzi do Raciborza, żeby mogli zobaczyć taką samą fermę drobiu, jaka u nas ma stanąć. Nikt tam nie narzekał.

W tym czasie, kiedy kobiety siedziały u sołtysowej, Stanisław Kuboszek, miejscowy rolnik, zajechał do Jana Lecha, mechanika.

- Komorzno to ostatnia wieś na granicy Opolskiego, toteż nas tak w województwie traktują... I pewnie myślą, że jesteśmy za lasami i za Afryką - rzuca rozgoryczony Kuboszek, kiedy mechanik robi oględziny jego auta. - Obornika holenderskiego nam nie potrzeba, w gazetach piszą, że po takiej ilości chemii w kurniku można tylko zatruć środowisko. Naprodukują nam tylko smrodu. Czemu u siebie tego nie zrobią? To, co pokazywali w Raciborzu, to była jedna ferma, a tu ma ich stanąć 32! Teraz ludzie już bardziej świadomi. Wiedzą, że na ekologii lepiej w Unii się pojedzie. Za takie łąki, jak mają w okolicy, to rolnicy więcej wezmą, bo mamy tutaj prawie rezerwat przyrody.

Jan Lech na inwestora patrzy przychylniejszym okiem. - Co tobie ten Holender tak przeszkadza? - pyta Kuboszka. - A jak za PGR-ów stawiali świniarnię, to nikt się ludzi nie pytał, postawili i basta. Jeszcze nie wiemy, czy ferma zatruje nam środowisko. Jak przychodzi obcy inwestor, to i miejscowość zaczyna się rozwijać. Lech być może zdynamizuje wtedy swoją firmę, bo burmistrz przedsiębiorców nakłania do myślenia o usługach transportowych, które rozwiną się przy fermie. - Ale może i trzeba im patrzeć na ręce, bo czemu u siebie w Holandii kurników nie postawili? - głośno zastanawia się mechanik.

Będzie grypa, będzie problem
Centrum Komorzna. Dwa sklepy, kiosk i biblioteka.
- Ja się w to wolę nie mieszać, bo ludzie przez te kurniki zrobili się zajadli - prawie szeptem mówi pani Maria. - Ale ekologiczną ulotkę dostałam, to wiem, że jak przyjdzie ptasia grypa, będzie problem. W całej okolicy będą kazali kury wybijać? A tym z fermy to nasze państwo odszkodowania zapłaci.


Na pytanie o korzyści, pracę dla ludzi pani Maria macha ręką. - Każdy, kto chce pracować, robotę znalazł ją już dawno - odpowiada. - Na czarno, przy uboju świń albo za granicą. Nawet na tartaku w Komorznie dwadzieścia osób się zatrudniło. A w Famaku w Kluczborku brakuje ludzi, ściągają ich z Ukrainy. Ludzie myślą, że ten Holender kokosy im będzie dawał albo czasy dobrobytu i PGR-u im wróci. Żeby się nie zdziwili… Podjeżdża autobus do Wołczyna, pani Maria kończy rozmowę.

Obok przystanku jest biblioteka. Przy biurku Kasia Markiewicz czeka na czytelników. Od kaflowego pieca bije ciepło.

- Dziwna ta wiosna, znowu rozpaliłam w piecu - tłumaczy bibliotekarka. Na ścianach stare portrety zapomnianych pisarzy. - To przykre, kiedy się czeka na czytelnika - mówi. - Teraz dzieci przyjdą, pokręcą się, ale w końcu powiedzą, że zamiast lektury wolą film zobaczyć.

W sprawie kurników pani Katarzyna też jest sceptyczna. - O ekologii za mało mówimy. Ale to wszystko z ubóstwa, ludzie wolą się nie sprzeciwiać. Czekają na lepsze jutro, przyjmą każdego inwestora.

Raport nie dokument
Jan Wiącek, burmistrz Wołczyna, przyznaje, że ponad rok temu zlecił opracowanie raportu dr. Zygmuntowi Dajdokowi, przyrodnikowi z Uniwersytetu Wrocławskiego. - Tych unikatowych terenów mamy tak wiele, że jeśli na jednym powstaną kurniki, to nie będzie większej szkody - przekonuje burmistrz.

- Gmina powinna obrać jakąś drogę rozwoju, zdecydować się, czy chce wykorzystać istniejące unikatowe walory przyrody - podkreśla dr Dajdok. - Istnieją tutaj nawet źródła termalne.

Z opinii naukowców wynika też, że na terenie przyrodniczo-krajobrazowym występują dwa rezerwaty: właśnie Komorzno i pobliskie Krzywiczyny. A w dolinie Pratwy zachowały się unikatowe w Europie siedliska przyrody. Jeśli powstanie ferma, nie będzie już mowy o walorach przyrodniczych.

- Ten raport dla urzędu nie ma charakteru dokumentu, więc nie jest dla nas wiążący - mówi burmistrz Wiącek i kolejny raz mówi o miejscach pracy.
- Byczyna ze swoim rycerskim grodem stała się już atrakcją w przewodnikach. A w Komorznie mamy średniowieczne stanowiska archeologiczne. Byłyby w pobliżu kurników, ale teraz już nikt o tym nawet nie mówi - dodaje Stanisław Kuboszek. - To ja, zwykły rolnik, przypominam.

- Ale większa część społeczeństwa jest za tym, żeby stawiać kurniki - trwa przy swoim burmistrz. - Muszę reprezentować wolę wyborców. Nie zgodzę się na fermę, to powiedzą, że zignorowałem poważnego inwestora.

Na temat inwestora w gminie niewiele mogą powiedzieć. Oprócz tego, że jego interes reprezentuje spółka deweloperska z Opola. Ta, która miała w Opolu stawiać osiedle Tulipanów, ale zrezygnowała, straciła nawet wadium, które wpłaciła, stając do przetargu. A ziemię pod kurniki od Agencji Nieruchomości Rolnych kupił jeszcze ktoś inny.

Reporterka nto usiłowała się wielokrotnie skontaktować z przedstawicielem inwestora. - Pan Tomasz Suchan nie jest zainteresowany rozmową z dziennikarzami - tylko tyle udało się usłyszeć.

- Dlaczego nie pójść lepszą, nowoczesną drogą? - zastanawia się Adam Ulbrych, rolnik z Komorzna. - Wróciłem po 11 latach do kraju. Chciałbym prowadzić gospodarstwo ekologiczne. Ale we wsi robią ze mnie wariata, że ja niby za ptaszki i kwiatki jestem gotów życie oddać. A przecież na działania ekologiczne są największe dofinansowania. Na te unikatowe łąki są dwa razy większe dopłaty. Tylko w naszej gminie nie ma klimatu dla ekologii. Sami rolnicy się obawiają, że w sąsiedztwie moich pól nie będą mogli sztucznych nawozów stosować.
Ulbrych planuje otworzyć ośrodek edukacji ekologicznej, pokazać ludziom, że "ptaszki, roślinki” to nie fanaberie, ale realne pieniądze z Unii.

W Komorznie powstało Ekologiczne Stowarzyszenie Północnej Opolszczyzny.
- To nie tylko chodzi o ptaki, ale o całe środowisko. Jak powstaną kurniki, zostawią księżycowy krajobraz - tłumaczy Magda Janicka, ornitolog z Komorzna (naukowiec z Uniwersytetu Wrocławskiego). - A mamy zbyt wiele do stracenia, chociażby żurawie, które w Polsce występują bardzo rzadko, a w lesie nawet czarne bociany. Ferma zakłóci równowagę w środowisku, na dodatek te tiry, które przejeżdżałyby przez wioskę do fermy…

- Na pewno nie spoczniemy, znaleźliśmy kontakt z holenderskim właścicielem, powiadomimy go, jak inwestowane są jego pieniądze, bo w Holandii nikt by sobie na taką dewastację środowiska nie pozwolił.

Wacław Bortnik, wojewódzki inspektor weterynarii, nie ukrywa, że nowoczesna Europa odchodzi od gigantycznych ferm. - Na Zachodzie normy ochrony środowiska są tak wyśrubowane, że nie opłacałaby się taka inwestycja - tłumaczy Bortnik. - Więc w wielu przypadkach wyprowadza się je poza kraj, żeby uniknąć tych wszystkich wymagań. A co do zatrudnienia? - W nowoczesnych fermach potrzebują głównie specjalistów, więc trudno przewidywać, ile osób ze wsi będzie tam mogło pracować...


Przeczytaj więcej

Ogłoszenia
  • Praca - zatrudnię

    Zatrudnie emeryta, renciste z prawem jazdy tel. 510260 592

  • Opole

    Sklep www.harlem.com.pl zatrudni kierownika sklepu internetowego. CV oraz list motywacyjny przynieś osobiście do sklepu. Więcej info 0501-351-721, rekrutacja@harlem.com.pl

  • Sprzedam

    HAKI holownicze, łańcuchy, bagażniki, boxy, przyczepy tel. 77\4742634.

  • Sprzedam

    DREWNO kominkowe, opałowe +transport. Tel. 696-463-051.

zamów reklamę » | dodaj ogłoszenie »

Sonda

Nie ma ankiety dla tego dziaŁu.