dodano: 27 paždziernika 2009, 9:00
Leki wymknęły się spod kontroli
Małgorzata Fedorowicz
Wiele osób bierze naraz panadol i paracetamol, nie wiedząc, że zażywają jeden i ten sam lek, ze szkodą dla swojej wątroby. Do łykania garściami tabletek zachęca nas ich łatwa dostępność oraz reklamy.
Można je kupić nie tylko w aptekach, gdzie przynajmniej istnieje możliwość zasięgnięcia porady, jak dany lek stosować. Niepokój budzi zwłaszcza fakt, że w preparaty przeciwbólowe czy przeciwzapalne, nawet te najsilniej działające, można się zaopatrzyć w kiosku, supermarkecie czy na stacji benzynowej. Nikt bowiem nad tym już nie panuje.
A pacjenci z tej możliwości skwapliwie korzystają.
- Często zdarzają się takie sytuacje, że pacjent leczy się pod kontrolą lekarza i jednocześnie łyka sobie coś na własną rękę, nie biorąc pod uwagę, że pewne leki mogą mieć działanie przeciwstawne - podkreśla Danuta Henzler, specjalista gastrolog, ordynator oddziału B w Szpitalu Wojewódzkim w Opolu.
- Efekt tego jest taki, że leczenie nie przynosi skutku. Ponadto grozi to poważnymi konsekwencjami. Np. ktoś zażywa leki przeciwzakrzepowe z powodu choroby wieńcowej, ale w tym czasie zaczynają mu dokuczać stawy, więc zaczyna też brać voltaren. Lekarz o tym nie wie, a tu nagle pacjent ma krwotok.
Niekontrolowane zażywanie np. ibupromu oraz innych niesterydowych leków przeciwzapalnych może doprowadzić do wystąpienia choroby wrzodowej. Łykanie panadolu i paracetamolu jednocześnie, zwłaszcza przez długi okres, grozi uszkodzeniem wątroby. Jest to bowiem jeden i ten sam lek, tylko aplikowany w powiększonej dawce. Paracetamol, o czym laik nie wie, ma bowiem wiele odpowiedników i występuje pod różnymi nazwami. Zawiera go także m.in. apap, efferalgan, codipar.
Źle może się skończyć również zażywanie na własną rękę pyralginy. Grozi to uszkodzeniem szpiku kostnego, a w efekcie zmniejszeniem produkcji białych krwinek, które chronią nas przed stanami zapalnymi.
Czy jest szansa, że sprzedaż leków poza aptekami zostanie ukrócona?
- Raczej nie, bo rynek farmaceutyczny kieruje się przede wszystkim zyskiem - mówi Marek Brach, wojewódzki inspektor farmaceutyczny w Opolu. - Postulujemy już jednak od dawna, by opakowania leków przeciwbólowych czy przeciwzapalnych, sprzedawane np. w kioskach lub supermarketach zawierały najwyżej 2 tabletki. Nie odbieramy wtedy nikomu szansy na doraźną pomoc, ale w ten sposób dobitnie sugerujemy: boli cię głowa, to zażyj jedną tabletkę, najwyżej dwie, a jak nie przestanie, natychmiast idź do lekarza.
Na razie nie przyniosło to skutku...
Przeczytaj więcej
- Leki bez recepty. Niektóre są gorsze od samej choroby (13-05-2010)
- Leki w domowej apteczce. Gorzka pigułka... (13-11-2009)
- Z punktów aptecznych znikną popularne leki (6-11-2009)
- Waleria Hrynkiewicz: - Nie nadużywajmy antybiotyków! (20-10-2009)
- Ministerstwo Zdrowia chce zmusić lekarzy, żeby czytelnie i dokładnie wypisywali recepty (6-10-2009)

