Jesteś tu: Strona główna Reportaż Artykuł

Jeszcze raz się urodzić. Historia Agaty Mróz

Dodano: 13 maja 2012, 10:00 Autor:

Scena z filmu "Nad życie" - ślub Agaty i Jacka. Wkrótce po nim Agata musiała podjąć intensywną terapię, a małżeńskie życie przeniosło się do klinik.

Scena z filmu "Nad życie" - ślub Agaty i Jacka. Wkrótce po nim Agata musiała podjąć intensywną terapię, a małżeńskie życie przeniosło się do klinik. (fot. Iticinema)

22 maja przeprowadzono operację przeszczepu szpiku. Z tą datą wiązała wiele planów. - Chcę obchodzić urodziny dwa razy w roku - w kwietniu i w maju - powiedziała, licząc, że w maju narodzi się na nowo. Nie udało się.

W czerwcu 2008 Agata Mróz nie żyła. Polska płakała. Na wszystkich stacjach telewizyjnych emitowano programy wspomnieniowe o niezwykłej sportsmence. A przede wszystkim o niezwykłej kobiecie, która, walcząc z rakiem i oczekując na przeszczep szpiku, odsunęła na parę miesięcy leczenie i bój o własne życie po to, by utrzymać ciążę i zwyciężyć w walce o życie dziecka.
4 kwietnia: urodziła upragnioną córeczkę Lilianę.
7 kwietnia: obchodziła swe urodziny.
22 maja: miała przeszczep.
4 czerwca: zmarła
- Co roku pilnuję tych dat, rocznic, do tego jeszcze dat związanych z naszym poznaniem się, ślubem…- mówi Jacek Olszewski, mąż Agaty Mróz.
Wychowuje Lilianę sam. Z okazji Dnia Ojca zwykle pojawiają się z nim wywiady jako z supertatą.

Miało być inaczej.
- Mieliśmy być wszyscy razem: Agata, Lila, ja. Agata bardzo chciała wierzyć, że się uda - wspomina Olszewski. - Jednakże mieliśmy tę świadomość, że to mogą być wygórowane oczekiwania wobec życia. No i jeszcze jedno - zdawaliśmy sobie sprawę, że po nas zostają nie pomniki, puchary, medale i tytuły, ale dzieci. Oboje bardzo pragnęliśmy Liliany. Są momenty, kiedy jestem pewien, że Agata jest przy nas, patrzy i uśmiecha się.

Miała dar

Cztery lata temu jedni nazywali Agatę świętą, inni - krytykowali za to, że zdecydowała się na dziecko, ryzykując własnym życiem. Tak jakby poród mógł być złem.

Józef Golenia z Kluczborka płakał. Gdy Agata walczyła o życie - znał ją dobrze, organizował akcje charytatywne dla siatkarki. Na balu charytatywnym w Kluczborku łączył się Agatą będącą wówczas w szpitalu, pozdrawiał w imieniu wszystkich zebranych. Wtedy - wydawało się - wszystko zmierzało ku pozytywnemu rozwiązaniu. Jednak choroba jest nieprzewidywalna, szczególnie gdy toczy organizm będący po ciąży.

- Z jednej strony Agata chciała żyć, z drugiej strony - miała przeczucie - że może się nie udać i Jacek oraz Lila zostaną bez niej- mówi pan Józef. - Dawała sygnały, przekazywała sugestie, co robić, gdy jej zabraknie.
Zebrane na balu pieniądze nie trafiły już na konto związane z rehabilitacją Agaty Mróz. Nie zmarnowały się jednak, zasiliły jedną z fundacji związanych z propagowaniem idei przeszczepu szpiku, tworzenia bazy dawców.
- Agata miała taki dar, że przy niej chciało się być dobrym i czynić dobro. Jeśli nie dla niej, to dla innych - mówi Józef Golenia. - Znajomość z Agatą utwierdziła mnie w przekonaniu, że - kończąc pracę zawodową - nie spocznę na laurach, zacznę działać charytatywnie.

W czwartek pan Józef znów miał łzy w oczach, jadąc do Warszawy na uroczystą premierę fabularnego filmu opartego na życiu siatkarki, zatytułowanego "Nad życie”. - Wspominam teraz Agatę… - mówi. - Trochę boję się tego filmu i moich wzruszeń z nim związanych.

A potem szczerze przyznaje: - Wziąłem duże opakowanie chusteczek, mogą się przydać podczas wzruszeń…
Przede wszystkim jednak biznesmen z Kluczborka pojechał na premierę z paroma fantami (m.in. kalendarzem, w którym Agata Mróz miała zdjęcie, podobnie jak inne koleżanki z reprezentacji). Zbierze podpisy znanych aktorów, i wystawi tak ozdobione przedmioty na aukcję charytatywną.
- Agata mnie tego nauczyła - mówi.

- Filmem składamy hołd Agacie - mówi aktorka Olga Bołądź.

- Filmem składamy hołd Agacie - mówi aktorka Olga Bołądź. (fot. Iticinema)

Apetyt na życie

Dziesięć lat temu Golenia, zapalony kibic siatkarski, jeździł za reprezentacjami polskich siatkarzy po całym świecie. Bywał na zgrupowaniach reprezentacji. Właśnie podczas jednego z takich zgrupowań poznał Agatę. - Wszystkie "złotka”: Glinkę, Mróz, inne dziewczyny - wspomina pan Józef. -Oczywiście czytałem kiedyś w prasie, że siatkarka zmaga się z chorobą, nawet przerwała na jakiś czas uprawianie sportu. Ale trudno w to było uwierzyć rozmawiając z nią, i wspólnie się śmiejąc.
Agata była środkową bloku reprezentacji kobiet, sięgnęła ze "złotkami” dwa razy po tytuł mistrzyń Europy. Wszyscy zachwycali się jej talentem, urodą i pogodą ducha. Pozowała do sesji, udzielała wywiadów, rozdawała autografy.
Właśnie taką poznał ją też Jacek Olszewski. Zima, góry, śnieg, bajkowe pejzaże… W filmie o Agacie Mróz pokazano, jak wspólnie jeździli na nartach.

- Nie jeżdżę na nartach! - śmieje się Olszewski. - Wolę deskę snowboardową. Poznaliśmy się z Agatą, ucząc się jeździć właśnie na desce. Poza tym historia naszego poznania zgadza się z tą z filmu.
W filmie kolega tłumaczy mu, by dał spokój, nawet nie marzył o Agacie Mróz. Dziewczyna jest przecież z innego świata, niedostępnego dla niego.

- Tak naprawdę to moi rodzice, a nie koledzy, starali się ściągnąć mnie na ziemię. Tłumaczyli: masz już swoje lata, jesteś po trzydziestce. Znajdź kogoś, kto bardziej do ciebie i twojego życia pasuje - mówi Olszewski.
Nie posłuchał, nie dał się ściągnąć na ziemię. Pobrali się.
- Nasze małżeństwo szybko przeniosło się do szpitali i klinik - mówi Jacek. - Może też dlatego teraz nie płaczę, gdy oglądam pamiątki po Agacie, filmy o niej, jej karierze i chorobie. Bo ja tę chorobę przeżyłem razem z Agatą, w realnym życiu, wówczas płakałem.

Po śmierci Agaty powstał reportaż o niej i związku z Jackiem, o ich dylematach związanych z urodzeniem dziecka, z nieuleczalną chorobą.
- Wiem, że wyświetlano ten reportaż jako element nauk przedmałżeńskich i… po emisji reportażu niektóre pary decydowały się odłożyć datę ślubu - mówi Olszewski. - Zrozumiały, że małżeństwo to wielki obowiązek, trud. Chcieli nabrać pewności, że są na to gotowi.
"Nad życie” to film Anny Luteckiej-Mesjasz, tym razem fabularna opowieść o życiu znanej siatkarki: - Zależało mi na tym, aby pokazać apetyt na życie Agaty. Ale nie było łatwo kręcić film o kimś, kto od czterech lat ma status narodowej bohaterki. Od początku jednak było jasne, że nie opowiem o pomnikowej postaci.

Pomnik to Liliana

- Gdy dowiedziałem się o pomyśle nakręcenia filmu o Agacie, to się zdziwiłem. Nie dlatego, że taki film nie powinien powstać - mówi Jacek Olszewski. - Pomyślałem tylko: tak szybko?
Bo czas szybko ucieka, widać to po Lilianie, córce Agaty i Jacka. Dziewczynka ma 4 lata, jest rezolutna. No i wysoka. Wiadomo - mama miała 191 cm wzrostu.

- Ma oczy Agaty - mówi Józef Golenia, od czterech lat "przyszywany” dziadek Liliany. Niedawno zmarł tato Jacka, więc panu Józefowi przybyło dziadkowych obowiązków.

- Nie, oczy ma moje - brązowe. Agata nie miała brązowych - oponuje tymczasem Jacek Olszewski.
- Mam na myśli wyraz oczu - uściśla pan Józef. - Dużo w nich kokieterii, radości, ale i pewnego smutku oraz melancholii. Takie było spojrzenie Agaty.
Liliana jest bardzo uparta, ponoć po ojcu (Dorównywałem uporem Agacie - uśmiecha się tato). A jednocześnie lubi wprawiać tatę w niepokój.

- Jedzie rowerem, ucieka mi na nim. Wołam stój, ścigam, a ona tylko naciska na pedały, zbliża się do ulicy… - mówi tato. - Bardzo się wtedy boję. A gdy już ją doganiam, zatrzymuję - to mała śmieje się: Nic mi nie jest!
Agata Mróz - po śmierci - doczekała się kolejnych honorów. Miedzy innymi fundacji charytatywnej swego imienia, hal sportowych i memoriałów. - To pięknie. I ciągle ktoś chce stawiać Agacie pomniki. Ale Liliana to najwspanialszy pomnik - mówi Jacek Olszewski. - Film będzie dla mnie i Liliany pamiątką.

Ku pamięci

Jacek Olszewski konsultował scenariusz i przystał na większość zaproponowanych w nim odstępstw od rzeczywistości. Tak naprawdę jest konstruktorem sprzętu medycznego. Jeździ po kraju, rozmawia z lekarzami, pacjentami, zbiera opinie, co i jak wymyślić, aby lepiej służyło chorym, było wygodniejsze. W filmie jest architektem. W obrazie pokazano, jak buntuje się przeciwko decyzji żony o utrzymaniu ciąży. Tak nie było, oboje chcieli dziecka.
- Przekonywano mnie, że ta scena bardziej odda niezłomny charakter Agaty, jej wiarę, emocje. Jest w tym racja - mówi. - Filmowcy wykonali kawał dobrej roboty.

Odtwórczyni głównej roli, Olga Bołądź, nie miała łatwego zadania. Uczestniczyła w treningach siatkarskich jednej z warszawskich drużyn, poznawała tajemnice bloków. Najgorsza dla niej scena to ta, gdy Agata trafia do izolatki, w której przebywa tuż przed przeszczepem. Żegna się wówczas z córką. Płakała, kilka razy trzeba było dublować scenę.
- Takie historie jak życie Agaty powinny trafiać do widzów - mówi aktorka. - Dzięki temu Agata Mróz będzie pamiętana i to chyba najlepszy hołd, jaki możemy jej oddać.

* * *
Jest piątkowy ranek. Jacek Olszewski i Józef Golenia z żoną Barbarą odprowadzają Lilianę do jednego z warszawskich przedszkoli.

- Jacek jest idealnym tatą i mamą - mówi pani Barbara. - Lila świata poza nim nie widzi, gdy zadaje mu jakiekolwiek pytanie, to w oczach ma tyle zaufania i wiary, że nie ma wątpliwości, iż nigdy się na tacie nie zawiodła.
Jest chwila, by porozmawiać o filmowych scenach z życia Jacka i Agaty.

- Poruszył mnie obraz, gdy Jacek golił głowę Agaty - mówi pan Józef.
- Mnie inna scena. Gdy Agata w klinice dowiedziała się, że zmarła dziewczynka - też chora na raka - której dzień wcześniej podarowała piłkę - mówi Jacek. - Zajrzała do pokoju dziewczynki, zastała tam zapłakanych rodziców i puste łóżko...

Czytaj więcej o:
  • agata mróz
Przeczytaj kolejny artykułzamknij okno X

Oszczędności w zamrażarce, czyli przeczytaj, zanim podpiszesz

Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Kontakt z kolportażem »

Zadzwoń 77 44 32 500

Napisz maila:

Jesteśmy też na:

Serwisy społecznościowe

nto jest częścią grupy Media Regionalne

Pro Media sp. z o.o. w Opolu zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.nto.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Pro Media i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Pro-Media Sp. z o.o. w Opolu. 2001-2014.