Renta ważniejsza niż teczki

    Renta ważniejsza niż teczki

    Fot. Szymon Popczyk

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    - Ta lustracja to jeden wielki bajzel, a dla ludzi jest ważne, by renta była co miesiąc - stwierdził Alfons Gawlica i bez emocji nadal przycinał gał

    - Ta lustracja to jeden wielki bajzel, a dla ludzi jest ważne, by renta była co miesiąc - stwierdził Alfons Gawlica i bez emocji nadal przycinał gałązki. ©Fot. Daniel Polak

    - Lustracja jest potrzebna tylko tym, co są zainteresowani krzesłami. Zwykłym śmiertelnikom to nic nie da - uważa Alfons Gawlica, sołtys wsi Mechnica.
    - Ta lustracja to jeden wielki bajzel, a dla ludzi jest ważne, by renta była co miesiąc - stwierdził Alfons Gawlica i bez emocji nadal przycinał gał

    - Ta lustracja to jeden wielki bajzel, a dla ludzi jest ważne, by renta była co miesiąc - stwierdził Alfons Gawlica i bez emocji nadal przycinał gałązki. ©Fot. Daniel Polak

    WYŚCIG NA POMYSŁY
    Wizji lustracji jest wiele, ale statystyczny zjadacz chleba nijak się w tym nie orientuje. Nie widzi niuansów dzielących poszczególne projekty. Prawie każda z partii ma już swój pomysł na lustrację. Nowe propozycje pojawiają się praktycznie codziennie.

    Liga Polskich Rodzin: IPN ma ujawnić wszystkich pracowników i współpracowników Służby Bezpieczeństwa. Teczki SB mają być dostępne nie tylko dla pokrzywdzonych. W pierwszej kolejności należy odtajnić zawartość akt z lat 1980-1989. Ustawa ma wejść w życie jeszcze w tym roku.
    Prawo i Sprawiedliwość: do osób objętych lustracją należy dodać: radnych, wójtów, burmistrzów, prezydentów miast, sędziów, prokuratorów, adwokatów, notariuszy, radców prawnych, rektorów, prorektorów, dziekanów oraz osoby zajmujące kierownicze stanowiska w mediach. Orzeczenia sądu lustracyjnego mają być prawomocne, nawet jeśli zapowiadana jest kasacja. W przyszłości SB i wysokich funkcjonariuszy PZPR ma objąć dekomunizacja.
    Platforma Obywatelska: zlustrować także oficerów Wojska Polskiego i policji, najwyższych przedstawicieli nauki, reprezentantów Skarbu Państwa w spółkach, dyrektorów i wicedyrektorów szkół publicznych i bibliotek, szefów i osoby pełniące kierownicze funkcje w mediach publicznych i niepublicznych. Osobom z listy Wildsteina należy umożliwić szybkie (7 dni) uzyskanie wiadomości, czy nazwisko ze spisu należy właśnie do nich.



    My właściwie nie znamy, o co się w tym wszystkim rozchodzi, bo lustracja to jeden wielki bajzel. Jeden drugiemu coś zarzuca - przekonuje Gawlica, gdy odrywamy go na chwilę od przycinania drzewek przed domem i pytamy o najgorętszy w ostatnich dniach temat w kraju.
    "Lustracja" - to słowo od początku roku robi największą karierę. Pojawia się codziennie. Wita nas rano, a żegna późnym wieczorem. Jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Atakuje nas z gazet, radia i telewizji. Zaraz za "lustracją" w rankingu częstotliwości pojawiania są: "teczki" i "lista Wildsteina".
    W Mechnicy, leżącej przy drodze między Krapkowicami a Kędzierzynem-Koźlem, ludzie mają trzy poglądy na lustrację. Jednym jest ona niepotrzebna, według drugich powinna być zrobiona, ale już 15 lat temu. Trzeci nie wiedzą, o co chodzi. Tak jak kobieta, którą spotkaliśmy wracającą ze sklepu. - Ilustracja? Nie wiem co to - stwierdza.

    Kobiety niechętnie rozmawiają o lustracji, a jeśli już - to przeważnie nie pod nazwiskiem. Mężczyźni są odważniejsi.
    - Powinno się lustrować tych, co krzywdę ludziom robili, ale trzeba uważać, by przy tym nie zrobić krzywdy niewinnym - podkreśla Reinhold z Mechnicy. - Donosicielstwo jest różne. Donosić można w rodzinie albo w szkole...
    Ewa Ratuś, kierownik Biblioteki Miejsko-Gminnej w Baborowie, ma do lustracji stosunek obojętny, a nawet lekko negatywny: - Nie mam nic do ukrycia. Gdyby ktoś uznał, że od tego ma zależeć moja dalsza praca, to poddałabym się lustracyjnej procedurze. Chciałabym jednak, żeby była ona przejrzysta, ale by nie dochodziło do upubliczniania jakichś faktów z życia prywatnego.
    Bogusławy Domino-Pawelec, dyrektor szkoły podstawowej w Jełowej, te sprawy nie przerażają: - Nie boję się. Organizuję dzieciom ferie, mam w szkole remont, jestem przed wyjazdem na narty. Nie zajmuję się polityką.

    Stefan Staś szedł ulicą w Dąbrówce Górnej (wioska leżąca w pobliżu autostrady). W temacie się orientuje: - To już dawno miało być zrobione, a nie teraz. Teraz to po cholerę? I tak z tego już nic nie zrobią. Co to daje? To, co było najbardziej interesujące, to już dawno tego nie ma. Albo są w Ruskach, albo gdzieś. Tak jest.
    Józef Śmiech stał przy jednym z domów w Dąbrówce. Emeryt, czerwono-żółta czapka naciągnięta na uszy, granatowa kufajka: - Lustracja, panie, to powinno być zapomniane. Teraz to już szkoda pieniędzy. Przecież oni już wszystko najważniejsze popalili. A co najważniejsi dzisiaj są panami i rządzą. Teraz to tylko rozgrywka przedwyborcza.
    Również sołtys Alfons Gawlica ze wsi Mechnica jest zwolennikiem tezy o spalonych teczkach. - Ci, co najwięcej zawinili, to i tak ich już nie mają - dodaje.
    Reinhold z Mechnicy: - Mnie to już wkurza od 1989 roku. Trochę na to patrzę, a jak mnie zdenerwuje, to przełączam.
    Programy informacyjne, tak jak Reinhold, oglądają wszyscy. Jednak nie wszyscy, podobnie jak on, wytrzymują do końca. Ciśnienie im się podnosi.

    - Nie mam nic do ukrycia - mówi Ewa Ratuś. - Jeśli od tego miałaby zależeć moja praca, to poddałabym się lustracji.
    (fot. Fot. Szymon Popczyk)

    Mieszkanka Mechnicy: - Pewnie, że oglądamy wiadomości. To już nie idzie słuchać! A ten mój się denerwuje, a później przeklina. Ale musimy wiedzieć, co się tam dzieje...
    Dodaje druga z kobiet (ta od "ilustracji"): - Lepiej sobie włączyć jakiś serial, na przykład "M jak miłość".
    Pierwsza z kobiet jest za tym, by kontynuować przerwane dzieło i... dalej palić teczki: - Teraz, po tylu latach, to trzeba wziąć na kupę i spalić, bo sobie tylko dokuczają jeden drugiemu!

    Mieszkańcy Mechnicy i Dąbrówki Górnej raczej nie myślą o tym, by szukać po internecie swojego nazwiska widniejącego na którejś z wielu już wersji listy Wildsteina. Nie zamierzają też składać wniosków do IPN, by otrzymać status pokrzywdzonych i poznać pseudonimy ewentualnych donosicieli.

    - A po cholerę? Lepiej nic nie wiedzieć. Jak coś będzie, to sami przyjadą - mówi zrezygnowany Stefan Staś.
    - Czasem byłoby dobrze wiedzieć, kto człowieka prześladował. Myślę jednak, że jak nie wiem, to się lepiej żyje. Bardziej niż ta lustracja to mnie denerwuje, jak oni kradną. Taka hołota, tyle milionów ładują w swoje kieszenie! - oburza się kobieta w bordowej kurtce, z którą rozmawiamy przez furtkę jednego z obejść w Dąbrówce Górnej.
    Józef Śmiech (ten w czerwono-żółtej czapce) przyznaje, że korciło go, by sprawdzić, kto mógł na niego donosić. - Jakby żył, to bym poszedł mu w twarz napluć, że taka świnia był - stwierdza. I zaznacza, że nigdy nie miał nic wspólnego z żadnym komuchem. - Jak do mnie przyszli, to mówiłem, żeby się odczepili, bo ja chcę do NRF-u jechać. Panie, ilu ich było... Ale nie dałem się wpisać do żadnego PZPR! - mówi z dumą.

    Alfons Gawlica, sołtys wsi Mechnica, uważa, że pieniądze wydawane na lustrację można by przeznaczyć na coś innego, bardziej pożytecznego. Takich potrzeb w kraju jest wiele: ludzie coraz biedniejsi, bezrobocie... - Dla ludzi jest ważne, by była renta co miesiąc - tłumaczy trzymając w rękach nożyce do przycinania drzewek. Temat lustracji męczy go już, gdy ogląda telewizję. Woli przełączyć na coś innego, weselszego. - Młodzież i tak to niewiele obchodzi - podkreśla. - Oni już i tak wyjechali do pracy. Polska ich wykształciła, ale jadą na Zachód, bo tam mają gotowe stanowiska. Taka polityka...
    Ludzie swoje i tak wiedzą. Lustracja to przedwyborcze rozgrywki, chociaż terminu wyborów i tak jeszcze nie ma. Sołtys usłyszał w telewizorze, że Kwaśniewski chce wyborów w maju, a SLD jesienią. Sołtysowi to obojętne, i tak zasiądzie w komisji.
    Stefana Stasia nie dziwi stanowisko SLD. - Mało nakradli, dlatego te wybory dopiero na jesień są. Jakie oni diety biorą... - stwierdza.

    - Jedno złodziejstwo, jedna korupcja. Panie, wystrzelać ich wszystkich! - składa swój postulat kobieta w bordowej kurtce.
    Alfons Gawlica, sołtys wsi Mechnica: - Lustracja to tylko są kłopoty. Robią nienawiść między sobą. Ja się polityką nie zajmuję, do tego są politykiery. To jest takie wielkie cygaństwo.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Forum tylko dla zalogowanych.

      Załóż konto / Zaloguj się

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Warto zobaczyć

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama