Ciało Chrystusa. Amen

    Ciało Chrystusa. Amen

    Fot. Paweł Stauffer

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Ciało Chrystusa. Amen

    ©Fot. Paweł Stauffer

    Przez blisko tysiąc lat Kościół udzielał komunii św. tylko na rękę. W następnym tysiącleciu - tylko do ust. Teraz zostawia wiernym wybór.
    Ciało Chrystusa. Amen

    ©Fot. Paweł Stauffer

    Po ogłoszeniu przez I Synod Diecezji Opolskiej, że wkrótce wierni będą mogli przyjmować komunię św. na rękę, wśród wiernych rozgorzała żywa dyskusja. Zwolennicy nowego sposobu podkreślają, że ręce człowieka są równie godne lub równie niegodne dotykać Boga jak język. Przeciwnicy uważają, że komunia na rękę będzie sprzyjać nadużyciom, a cześć dla Najświętszego Sakramentu, który można, jak zwykły chleb, wziąć do ręki, będzie się coraz bardziej zmniejszać. Obawiają się też, że dwa sposoby przyjmowania komunii podzielą ludzi, bo każdy będzie swój sposób spożywania Ciała Pańskiego uważał za lepszy.

    Kosze z Najświętszym
    Sakramentem
    Takich dylematów nie mieli z pewnością pierwsi chrześcijanie. Powszechnym zwyczajem przyjmowano wtedy komunię na rękę. Inny sposób był wtedy niemożliwy także ze względów praktycznych. Kościół starożytny nie znał dzisiejszych hostii - lekkich, małych i płaskich, bo upieczonych z pszennej mąki i wody. Skoro podczas mszy świętej w Ciało Pańskie przemieniano chleb, to jego kawałki trudno było wiernym wkładać do ust.
    Pierwsi chrześcijanie sami zanosili też Najświętszy Sakrament do domów dla chorych, więźniów, a także dla siebie samych na dni powszednie.
    - Trzeba pamiętać, że eucharystię celebrowano wtedy tylko w niedzielę, natomiast w dni powszednie wierni sami posilali się Ciałem Pańskim, które spożywali przed zjedzeniem posiłku - mówi ks. prof. Helmut Sobeczko, liturgista z Wydziału Teologicznego UO. - Jeszcze w VI wieku bp Dorotheus z Tesalonik w czasie prześladowań zezwolił wiernym, którzy nie mogli brać udziału w mszy św., na zabieranie do domu pełnych koszy Najświętszego Sakramentu. Chrześcijanie zabierali też z sobą komunię świętą, udając się w podróż. Święty Ambroży (IV wiek) wspomina, iż jego brat otrzymał komunię na tonącym okręcie od jednego ze współpasażerów. Ale z czasem zaczęto takich praktyk zakazywać.

    Zrób z dłoni tron
    Sposób przyjmowania komunii na rękę opisał w jednej z katechez przeznaczonych dla ludzi nowo ochrzczonych św. Cyryl Jerozolimski w drugiej połowie czwartego wieku: "Podchodząc, nie wyciągaj płasko ręki i nie rozłączaj palców. Podstaw dłoń lewą lub prawą niby tron, gdyż masz przyjąć Króla. Do wklęsłej ręki przyjmij Ciało Chrystusa i powiedz: Amen. Uświęć też ostrożnie oczy swoje przez zetknięcie ich ze świętym Ciałem, bacząc, byś nic zeń nie uronił. To bowiem, co by spadło na ziemię, byłoby stratą jakby części twych członków".
    Zwolennicy komunii św. na rękę chętnie cytują ten tekst na dowód, że przyjmowanie Ciała Pańskiego na dłoń i na stojąco nie musi oznaczać braku czci ani lekceważenia, jest natomiast powrotem do dawnej kościelnej tradycji. W krajach, gdzie od lat przyjmuje się komunię na rękę, obowiązuje opisany przez Cyryla sposób ułożenia dłoni - jedna na drugiej, w kształcie krzyża lub serca.

    W kropli wina
    cały Chrystus
    Starożytną tradycją była też komunia św. pod dwiema postaciami. W dawnych wiekach chrześcijanie przyjmowali Krew Pańską z jednego kielicha, na stojąco. Cyryl Jerozolimski zalecał, by - kiedy ich wargi są jeszcze wilgotne - dotykali ich rękami, a potem przykładali te ręce do oczu i czoła, żeby je uświęcić.
    - Śladem tamtego gestu jest często obserwowane choćby u piłkarzy z Ameryki Południowej dotykanie ustami palców podczas wykonywania znaku krzyża - mówi ks. prof. Sobeczko. - Trzeba jednak pamiętać, że w komunii przyjmowanej pod jedną postacią jest obecny cały Chrystus i to w każdej najmniejszej cząstce konsekrowanego chleba i wina. Do dziś chorym, którzy mają trudności z przełykaniem, można udzielać komunii pod postacią kilku kropel wina, bez hostii.
    Powszechna komunia św. pod dwiema postaciami utrzymała się zarówno w Kościele prawosławnym, jak też ewangelickim.
    - W Kościołach wschodnich już samemu pieczeniu i krojeniu w kostkę chleba potrzebnego do eucharystii towarzyszą specjalne modlitwy - mówi ks. dr hab. Zygfryd Glaeser, ekumenista z Wydziału Teologicznego UO. - Przed komunią św. chleb ten jest wsypywany do kielicha z winem, a komunii św. pod dwiema postaciami udziela się za pomocą specjalnej łyżeczki. Księża mają tam dużą wprawę i bardzo rzadko się zdarza, by łyżeczka dotknęła ust lub zębów wiernego.
    Zwyczaj udzielania komunii św. pod dwiema postaciami będzie się upowszechniał także w Kościele katolickim. Na Opolszczyźnie już wkrótce, gdyż synod zostawia proboszczom dużą swobodę decydowania, kiedy udzielać komunii pod dwoma postaciami. Już teraz w wielu parafiach wierni przyjmują Ciało i Krew Pańską - zwykle przez zanurzenie hostii w kielichu - podczas mszy św. Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek lub liturgii Wigilii Paschalnej w Wielką Sobotę.

    Więcej oglądania
    niż spożywania
    Komunia na rękę zaczęła zanikać wtedy, gdy do Kościoła zaczęto przyjmować całe narody, często bardzo powierzchownie nawrócone.
    - W czasach pierwszych chrześcijan chrzest był czymś elitarnym, a przygotowanie do niego trwało rok, a czasem nawet dwa lata. Takim świadomym chrześcijanom można było bez żadnych obaw dać do ręki Ciało Pańskie. Kiedy do Kościoła weszły ze swymi władcami całe ludy frankońskie czy germańskie, w praktyce ich członkowie stawali się często chrześcijanami dopiero w drugim albo w trzecim pokoleniu. Im bezpieczniej było Ciało Pańskie dawać bezpośrednio do ust - mówi ks. prof. Sobeczko.
    Komunia św. na rękę zanikała coraz bardziej w wieku XI i XII. Był to czas herezji odrzucających rzeczywistą obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina. W reakcji na nie Kościół kładł większy nacisk na przeistoczenie i adorację Najświętszego Sakramentu, a mniejszy na komunię św.
    Z tamtych czasów pochodzi do dziś obowiązujący zwyczaj dzwonienia na "podniesienie" i pokazywania konsekrowanej hostii ludowi. Około 1200 roku moment podniesienia zaczęto w mszy wydłużać, tak by wierni na odgłos dzwonów zdążyli wejść do kościoła, obejrzeć Najświętszy Sakrament i oddać mu pokłon. Często po krótkiej modlitwie opuszczali kościół, nie czekając na komunię św. Oglądanie hostii stało się ważniejsze od jej przyjmowania. Kto przystępował do komunii, czynił to zwykle z wielką czcią dla Najświętszego Sakramentu - klęcząc i do ust.
    Ręce brudne, serce czyste
    W trzecim tysiącleciu Kościół zostawia wiernym możliwość wyboru, czy chcą przyjmować komunię klęcząc czy stojąc, na rękę czy do ust. Wątpliwości, także praktyczne, oczywiście pozostają. Czy ksiądz powinien odmówić komunii na rękę komuś, kto ma ręce brudne?
    - Ksiądz zasadniczo nikomu, kto zechce w ten sposób przyjąć Ciało Pańskie - nie powinien odmawiać. Trzeba zaufać wyczuciu samych wiernych - uważa ks. prof. Sobeczko. - Wiele osób pracuje fizycznie i ich ręce przy najbardziej starannym szorowaniu nie dadzą się do końca domyć. Ksiądz nie powinien tych ludzi z tego powodu szykanować.
    Podobne wątpliwości nie są niczym nowym. Już w siódmym wieku niektórzy chrześcijanie proponowali, by zamiast na dłoń - nie wiadomo czy godną Boga - przyjmować hostię na złoty talerzyk. Sprzeciwił się temu ostro ówczesny synod w Konstantynopolu, przypominając, że to człowieka, a nie złote naczynie Pismo św. nazywa świątynią Boga.
    Sekretarz generalny Synodu Diecezji Opolskiej podkreśla jednak, że przyjmowanie komunii na rękę po 28 czerwca (wtedy wejdą w życie dokumenty synodalne) nie stanie się obowiązkiem. Każdy będzie sam decydował, jak chce przyjmować komunię. Żaden sposób nie jest ani lepszy, ani gorszy. W podobnym tonie wypowiedział się też kardynał Joseph Ratzinger, prefekt Kongregacji Nauki Wiary.
    - Trzeba powiedzieć, że obydwa sposoby są dopuszczalne. (...) Nowe formy powstające po IX wieku jako wyraz czci dla Najświętszego Sakramentu mają swoje pełne uzasadnienie. Z drugiej strony jest rzeczą niemożliwą, aby Kościół do IX wieku, a więc przez 900 lat, przyjmował eucharystię niegodnie. (...) Jest rzeczą fałszywą spierać się o tę lub ową formę.

    Pracując nad niniejszym tekstem, korzystałem z opracowania ks. prof. Helmuta Sobeczki: Komunia św. na rękę. Podstawy historyczne i teologiczno-pastoralne.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Forum tylko dla zalogowanych.

      Załóż konto / Zaloguj się

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Warto zobaczyć

      Wideo