Bum, bum, bum

    Zbigniew Górniak zgorniak@nto.pl

    Nowa Trybuna Opolska

    Nowa Trybuna Opolska

    Mój kolega z dołu woła o więcej nudy w życiu publicznym i to by było bardzo higieniczne dla naszych mózgów, dusz i systemów nerwowych, gdyby nie skutkowało kolejnymi restrykcjami.
    Bo gdy państwo się nudzi, miewa, jak przystało na porządne państwo, fochy. A gdy miewa fochy, kombinuje głową swego urzędnika, co by tu jeszcze zmajstrować dla dobra obywateli, co by tu jeszcze policzyć, uporządkować, nakazać, zakazać, zobowiązać... No i wymyśla. Oto trzy eksplozje urzędniczej pomysłowości z ostatnich dni.
    Pierwsze bum. Państwo zastanawia się bardzo serio nad ustanowieniem odgórnego limitu oprocentowania kredytu, jakim może być obłożony pożyczkobiorca.
    Dotychczas wydawało się, że wysokość stopy procentowej to po prostu kwestia umowy pomiędzy tym, który pieniędzy potrzebuje, a tym, które je ma. Chcesz szybkiego kredytu, proszę bardzo, tylko pamiętaj, że podpisujesz zobowiązanie, bierzesz na siebie ciężar. Ale to by było za proste. Więc między kredytobiorcę a kredytodawcę wkracza opiekuńcze państwo: i będzie sobie tak między nimi siedzieć jak brzydka koleżanka-przyzwoitka-przeszkadzajka na randce. Po co to? Na co? Dla kogo? Przecież gdy banki i inne instytucje pożyczające ludziom pieniądze, nie będą mogły na tym zarabiać zgodnie ze swym zamiarem, ograniczą pożyczanie i zaczną lokować swe zasoby choćby w obligacje Pernambuko, które są gwarantowane przez tamtejszy rząd, cokolwiek pod tym pojęciem rozumieć. Kto straci? Polak-szarak, który przyciśnięty potrzebą, i tak pożyczy, tyle że od mafii, więc dręczyć go potem będą nie odsetki, tylko Igor w dresie z obcęgami w łapie.
    Drugie bum. Państwo wprowadziło obowiązek meldowania w urzędzie wojewódzkim faktu posiadania wypchanych lub spreparowanych zwierząt chronionych, a jest ich w Polsce aż 349! Podobno w imię ochrony przyrody, ale co tu chronić, skoro ta przyroda dawno już zabita i nafaszerowana trocinami? Każdy, kto posiada w domu wypchanego jastrzębia, zakonserwowanego bobra, ba - żmiję w spirytusie, trzymaną w barku na czarną godzinę, kiedy to impreza dogasa i "nie ma brzydkich kobiet, ale czasem wina brak" - musi napisać podanie i okupić je kwotą 81 złotych. Po co? Dlaczego? Dla kogo? Na dodatek rygor dotyczy też części rzadkich zwierząt, co oznacza konieczność zgłoszenia na przykład jaja orlego, nawet gdy wcześniej wyduldaliśmy jego zawartość przez dziurkę, a skorupę pomalowaliśmy w łowickie wzory, bo była akurat Wielkanoc. Pogratulować urzędasom drobiazgowości!
    No i bum trzecie. Państwo chce odbierać prawo jazdy tym mężczyznom, którzy nie płacą alimentów. Pewnie po to, żeby nie mogli zarobić na te alimenty jako na przykład kierowcy. No to idźmy dalej. Odbierajmy też wszelkie uprawnienia zawodowe, niech niesolidny alimenciarz w ogóle nie znajdzie sobie potem pracy. Zabierajmy im dyplomy szkół zawodowych, świadectwa ukończenia kursów i tego typu papiery. A jak który niewykształcony i nie ma mu co zabrać, to mu połamać palce, żeby nawet kopaniem rowów nie mógł sobie zarobić.
    Tak to jest, jak nudzą się urzędnicy. Słychać tylko bum, bum, bum. A potem bolą nas głowy i portfele.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Forum tylko dla zalogowanych.

      Załóż konto / Zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Warto zobaczyć

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama