W sumie jest ich 44 701. Stopa bezrobocia sięgnęła 12 procent. Na jedno miejsce pracy zgłasza się po kilka osób.

To największy jednomiesięczny skok bezrobocia w trwającym od lipca trendzie wzrostowym. Dane statystyczne potwierdzają obserwacje osób poszukujących pracy i przedsiębiorców.

Zobacz: Opolszczyzna. Pracownicy chcą walczyć o swoje wypłaty

- Dziś otrzymać ofertę z urzędu pracy, czy znaleźć coś w gazecie wcale nie jest łatwo.

Nawet jak się trafi jakaś propozycja, to z reguły natychmiast staje się nieaktualna - mówi Jolanta Zielińska z Kędzierzyna-Koźla, szukająca pracy sprzedawczyni. - Byłam w październiku w trzech sklepach i wszędzie to samo: ogłoszenia wprawdzie świeże, zaledwie kilkudniowe, ale i tak już nieaktualne.

Wszystko dlatego, że oferty pracy, jeśli są, z reguły dotyczą prostych prac, głównie w handlu.

Andrzej Kozak prowadzi na obrzeżach Opola niewielki sklep spożywczo-przemysłowy. Kilka dni temu zadzwonił do naszej redakcji, podzielić się obserwacją, że na rynku pracy jest naprawdę niedobrze.

- Ekspedientka zaszła w ciążę i nie może pracować, więc postanowiłem szukać osoby na jej miejsce. Wywiesiłem kartkę na witrynie i w trzy dni odwiedziło mnie czternaście osób, głownie kobiet, zainteresowanych pracą - opowiada pan Andrzej.

Zobacz: Opolszczyzna. Ofert pracy jest mało, ale są

- Wiadomość o mojej ofercie rozeszła się lotem błyskawicy i chociaż pierwszego dnia wybrałem osobę, mieszkającą w pobliżu i ze wszystkimi potrzebnymi umiejętnościami, jeszcze dwa dni później o pracę pytali szukający pracy z dość odległych części miasta. Oferta pocztą pantoflową rozeszła się błyskawicznie - informuje ze zdziwieniem pan Andrzej.

Kilkanaście osób pytających o ofertę pracy, która nie pojawiła się w urzędzie pracy, ani nie została opublikowana w prasie - takiego zainteresowania opolski sklepikarz się nie spodziewał.

- W lecie 2008 przez dwa tygodnie szukałem pracownicy, a przez sklep przewinęło się chyba 15 osób, średnio jedna dziennie. To pokazuje że sytuacja na rynku pracy zmienia się gwałtownie.

Mimo to nie ma powodu do stwierdzenia, że zaczyna się właśnie lawinowy wzrost bezrobocia. Listopad bowiem od lat był miesiącem trudnym dla osób szukających pracy.

Wielu w tym okresie traci zajęcia sezonowe, a tendencja wzrostu liczby bezrobotnych trwa zazwyczaj do lutego. Rok temu obserwowaliśmy ją do marca, a gwałtowny skok bezrobocia nastąpił w grudniu 2008 i styczniu 2009. Stopa bezrobocia rosła wtedy odpowiednio o 0,7 oraz 1,1 procent.

Zobacz: Kobiety wyceniają swoją pracę na mniej, niż mężczyźni

Tym razem nie powinno być aż tak źle, trzeba jednak pamiętać że spowodowane spowolnieniem gospodarczym bezrobocie, liczone rok do roku wzrosło o aż 2,8 procent.

Tradycyjnie najwyższy odsetek bezrobotnych jest w powiecie brzeskim

Mimo tego ostatnio wskaźniki ulegają tam pewnej poprawie, dzięki sporemu wsparciu finansowemu, jakie tamtejszy PUP pozyskał na aktywizację bezrobotnych. Na drugim miejscu w niechlubnej statystyce bezrobocia jest powiat namysłowski, natomiast trzecie zajmuje powiat nyski.

Na przeciwległym krańcu statystyk jest miasto Opole z tradycyjnie najniższym bezrobociem. W czołówce utrzymują się także powiaty oleski i krapkowicki. W tym ostatnim jednak wskaźnik bezrobocia ugruntował się już ponad psychologiczną granicą 10 procent.