Jakie warunki musimy spełniać, żeby założyć spółkę?

Jeżeli mówimy o założeniu spółki startupowej, to z biznesowego punktu widzenia istotne jest zawarcie porozumienia wspólników przed samym jej założeniem. Ponieważ występują kwestie biznesowe, których nie możemy zawrzeć w umowie spółki. Jest to o tyle ważne, że w momencie kiedy zaczynamy prowadzenie działalności, nie mamy dużo pieniędzy- dopiero liczymy, że spółka odniesie sukces, łatwiej jest się nam uzgodnić co do pewnych rzeczy. Natomiast kiedy pojawią się pieniądze, spółka zacznie się rozwijać, a my nie doprecyzowaliśmy podstawowych kwestii, np. wpuszczenie inwestora czy odpowiedzialności za pewne czynności, które wykonujemy w spółce, to na późniejszym etapie może być nam trudno dojść do porozumienia w tych kwestiach. Zdarzało się, że nasi klienci borykali się z pewnymi konfliktami pomiędzy wspólnikami, właśnie na późniejszym etapie, dlatego, że te kwestie nie zostały uregulowane na początku.

Na co jeszcze musimy zwrócić uwagę przy zakładaniu spółki?

Najczęstszym błędem jest nieprzewidzenie jak spółka może się rozwijać. Jak również nieprzewidzenie sytuacji kryzysowych: podzielnie się po połowie udziałami i nie uregulowanie powoływania członków zarządu. W momencie kiedy jest impas, mamy jednego członka zarządu, nie ma większości- może dojść do komplikacji.

Jakie błędy prawne popełniane są przez startupy?

Najczęściej popełniane błędy prawne wynikają z tego, że nie każdy model biznesowy da się przełożyć na strukturę prawną. Najczęstszym błędem jest brak dokonania testu regulacyjnego, czyli zbadania czy nasz pomysł oraz model naszej przyszłej działalności, są legalne. Bardzo istotne jest to, jakie kwestie prawne musimy uregulować, o jakie rzeczy musimy zadbać aby zabezpieczyć konsumentów, naszych kontrahentów, ale też nas jako spółkę. Mam tu na myśli np. uzyskanie niezbędnych zezwoleń i licencji, zarejestrowanie bazy danych osobowych, zadbanie o przekazanie praw autorskich. Są to rzeczy, na które inwestor z pewnością zwróci uwagę podczas procesu due dilligence i negocjacji. Dlatego właśnie, zaniedbania na etapie początkowym często mszczą się w późniejszym okresie, kiedy na ich naprawę na ogół nie ma już czasu.

Czym jest umowa zachowania poufności?

Umowa zachowania poufności NDA (non-disclosure agreement) zobowiązuje obie strony do tego, żeby informacje na temat jakiegoś projektu oraz nawiązania współpracy- nie wyszły poza strony, które są sygnatariuszami takiej umowy. NDA trzeba podpisywać już na etapie negocjacji z danymi podmiotami. Należy jednak pamiętać, że jeżeli przychodzimy do potencjalnego inwestora z samym pomysłem na biznes, a nie mamy jeszcze know- how, który jest istotny dla prowadzenia działalności, nie mamy konkretnego produktu i sposobu jego dystrybucji, to NDA jest rzeczą trochę drugorzędną. Powodem jest prosty fakt pomysł jest tylko pomysłem, a tak naprawdę decydująca jest egzekucja wdrożenia tego pomysłu w życie. Nawet, jeżeli pomysł ten uznajemy za absolutnie unikalny, przedstawienie go innej osobie nie oznacza przecież, że będzie ona wiedziała jak go zrealizować. Dużo osób oburza się przy rozmowach z inwestorami, że ci nie chcą podpisać NDA na jakimś wczesnym etapie. Wynika to z tego, że inwestor wychodzi z założenia, że te osoby nie zrobią tego biznesu z kimś innym, nie zainwestują w inną podobną spółkę bez tych funderów, ponieważ to oni są czynnikiem decydującym o powodzeniu spółki. Natomiast na dalszym etapie negocjacji z inwestorem, przed rozpoczęciem Due Dilligence NDA jest już oczywiście niezbędny.

Czyli ta umowa nota bene nie jest ważna?

NDA jest ważne, ale nie jest ważniejsze od pracy i ludzi. Lepszych pomysłów na facebook'a było kilkadziesiąt, sukces odniosły jeden, dwa czy trzy portale społecznościowe. Tak samo jest z większością biznesów, które są powtarzalne. To nie jest tak, że my jedyni na świecie wymyślimy ten wyjątkowy pomysł, na którym zarobimy miliardy złotych. Pomysł to jedno, a drugie, to wykonanie, bez którego tego pomysłu nie da się zrealizować i nie da się go zrealizować bez ludzi, którzy to wymyślili, chcą się temu pomysłowi poświęcić. Ludzi, którzy mają wizję jak ten biznes poprowadzić.

Czyli jak pójdę do inwestora ze swoim świetnym pomysłem, a ten odmówi podpisania NDA, to nie ma się co zrażać i rezygnować ze współpracy z nim?

Oczywiście że nie ma się co zrażać, ponieważ poważni inwestorzy nie będą szukali na podstawie tego pomysłu kogoś innego, kto da mu więcej udziałów. NDA należy zawrzeć w momencie kiedy już mamy zainteresowanego inwestora i przystępujemy do procesu due dilligence, gdzie już się przekazuje informacje bardziej skomplikowane. Natomiast wychodzenie do inwestora z założeniem: mam super pomysł, ale najpierw podpiszcie NDA, a później powiem co chcę robić i jeszcze chcę za to pieniądze może bardzo wielu inwestorów zrazić.

Jeżeli decydujemy się na podpisanie umowy inwestycyjnej, na co powinniśmy zwrócić uwagę?

Przy podpisaniu umowy inwestycyjnej tak naprawdę musimy zwrócić uwagę na wszystko - to jest najprostsza odpowiedź. Oczywiście mamy kwestie mniej i bardziej ważne, natomiast w sytuacji, w której zaczną się komplikacje w prowadzeniu biznesu, to każdy zapis może być dla nas kluczowy. To co trzeba zrobić na etapie negocjowania umowy inwestycyjnej, to nie obiecywać złotych gór. Zdarza się, ze chcemy sobie wyskalować biznes, za jak największe pieniądze oddać jak najmniej udziałów - pokazujemy projekcje finansowe, plany, biznes model na przyszłość, które są, delikatnie mówiąc, przesadzone. Musimy pamiętać, że inwestor będzie nas z tego rozliczał. Standardem jest wprowadzanie klauzul Vestingu, lub odwróconego vestingu, wprowadzenie różnych zapisów, które określają np. utratę udziałów przez funderów, albo przejęcie kontroli nad częścią spółki przez inwestora w razie kiedy nasz biznesplan nie będzie zrealizowany. Dlatego tak ważne jest, żeby do biznesplanów podchodzić realistycznie, a nie obiecywać sobie nie wiadomo jak dużo. Spółka może odnieść sukces, lecz nie aż taki, jak planowaliśmy i wtedy pomimo tego, że mamy dochodową spółkę, możemy na niej więcej stracić niż zyskać.

Z jakimi konsekwencjami musimy się liczyć, jeżeli przeszacujemy albo świadomie zawyżymy swoje wyniki?

Bywają klauzule, przez które możemy stracić część udziałów, a nawet całą spółkę na rzecz inwestora. Inwestor może odmówić wypłaty następnej transzy. Mówiąc wprost- konsekwencje mogą być bardzo poważne. Traktujmy to jako biznes realistyczny, a nie coś, co nam się wydaje, że w przyszłości może odnieść ogromny sukces.

To może bezpieczniej jest zaniżyć oczekiwane wyniki?

Zaniżanie też się nie opłaca, bo to nie o to chodzi. Do biznesplanu należy podejść realistycznie, a nie obiecywać sobie i inwestorowi złote góry. Jak przekroczymy swój biznesplan, to zawsze można pójść do inwestora i z nim porozmawiać. Jeśli będzie widział, że my i tak działamy, to albo zwiększy transze, dorzuci pieniądze, udzieli pożyczki albo zgodzi się na zrobienie kolejnej rundy finansowania. Przeszacowanie i niedopełnienie zapisów umownych, które sobie założyliśmy może mieć bardzo negatywne konsekwentnie dla założycieli.

Co to jest prosta spółka akcyjna?

Jest to nowy rodzaj spółki, który ma zostać wprowadzony do kodeksu spółek handlowych. Jest to rodzaj spółki kapitałowej, która ma być dedykowana dla startupów oraz nowych spółek technologicznych. Będzie się charakteryzowała tym, że przy jego pomocy będzie można w dość prosty sposób dokonywać zmian właścicielskich i crowdfundingu. Dodatkowo, PSA ma być odrębnie uregulowana korporacyjne niż obecne spółki kapitałowe. Ma np. mieć akcje beznominałowe, co ma ułatwić zakładanie takich spółek podmiotom, które nie mają 100 tys zł. Kapitału zakładowego (jak w przypadku spółki akcyjnej). Ponadto jest to ułatwienie dla spółek, które nie wiedzą jeszcze, w jakiej formie będą funkcjonowały i jakich inwestorów poszukują.

Czyli będzie to duże ułatwienie?

Tak, to ma służyć ułatwieniu w prowadzeniu działalności głównie inwestycyjnych funduszy, gdzie mamy łatwe struktury wchodzenia i wychodzenia z inwestycji. Docelowo, pozyskiwanie kapitału ma okazać się łatwiejsze. Obecnie próg dokonywania crowdfundingu jest bez udziału domu maklerskiego jest ograniczony do kwoty 100.000 euro dokonywać crowdfundingu. Dodatkowo trzeba posiadać spółkę akcyjną albo komandytowo-akcyjną, gdzie te struktury dla młodych biznesów często są bardzo skomplikowane i zbyt drogie w utrzymaniu. Prosta spółka akcyjna z założenia ma być prosta w utrzymaniu, łatwa w zarządzaniu i pomocna w pozyskiwaniu finansowania.

Czy osoby zakładające startupy, dopiero wkraczające w świat biznesu często korzystają z pomocy prawników?

Będąc prawnikiem zawsze przypominam startupom, że nie ze wszystkim warto do prawnika biegać. Są podstawowe rzeczy, które każda spółka może załatwić sama. Lepiej żeby pieniądze pozyskane od inwestorów były wydawane na rozwój spółki lub na marketing, a nie na prawnika. Poza tym na rynku jest dużo inkubatorów i akceleratorów, które pomagają w przygotowaniu prostych dokumentów, umożliwiają konsultacje prawne.
Natomiast w przypadku bardziej skomplikowanych kwestii trzeba korzystać z porad specjalistów. Musimy pamiętać, żeby zapewnić, że nasz biznes jest legalny i bez żadnych przeszkód może funkcjonować w Polsce. Zdarzały się przypadki, że bardzo obiecujące startupy musiały zmienić profil działalności albo wręcz zniknąć z rynku, tylko dlatego, że zaniedbały tę podstawową, wydawałoby się, zasadę.