Składowisko odpadów Głuchołazy zamkną za trzy tygodnie. Niebawem zrobią tak wszystkie gminy.

Na składowisku odpadów w Konradowie koło Głuchołaz miejsca starczy jeszcze na trzy lata, ale od nowego roku nie można tu będzie wywozić śmieci. Gmina nie uzyskała na to tzw. zintegrowanego pozwolenia.

Zobacz: Kędzierzyn-Koźle przyjmie odpady z Głogówka

Głównie dlatego, że miejsce nie spełnia wymogów dotyczących ochrony środowiska. Niecka składowiska nie ma np. szczelnego podłoża, choć rolę izolacji dla wód gruntowych spełnia tu warstwa naturalnej gliny.

- Nasze samochody będą zbierać śmieci od mieszkańców i wozić je do Domaszkowic - zapowiada Stanisław Ostrowski, prezes spółki Komunalnik, która obsługuje ponad 90 procent mieszkańców Głuchołaz.

Takie rozwiązanie oznacza podwyżki

Trzeba będzie bowiem zapłacić za transport (ok. 50 km w obie strony). Droższa jest także cena przechowywania tony odpadów (125 zł w Konradowie, 160 zł w Domaszkowicach, które muszą spełniać wiele wysokich wymogów). Jak duża będzie podwyżka, tego prezes Ostrowski nie chce na razie zdradzać. Tłumaczy, że jeszcze prowadzi rozmowy i kalkulacje. Mieszkańcy dowiedzą się o tym w lutym, gdy dostaną rachunki za pierwszy wywóz do nowego miejsca. Obecnie wywiezienie standardowego pojemnika 120 litrów kosztuje ok. 9,5 zł.

Zobacz: Mieszkańcy Malinki w Opolu skarżą się na fetor z pojemników na odpady kuchenne

Zmiany czekają też samą spółkę Komunalnik. Prawdopodobnie pozostanie jako dozorca kilkunastohektarowego terenu składowiska, gdzie można będzie zwozić tylko gruz i neutralną ziemię do rekultywacji.

- Nie mogę wykluczyć, że będą jakieś redukcje wśród pracowników. Decyzje jeszcze nie zapadły - przyznaje prezes Ostrowski.

Rekultywacją opuszczonego terenu będzie się musiała zająć gmina, która już dwa lata temu przygotowała projekt prac zabezpieczeniowych. Góra śmieci zostanie przykryta odpowiednią warstwą gleby, nie przepuszczającej wody. Powstanie także instalacja do bezpiecznego odprowadzania biogazów, powstających w czasie procesów gnilnych.

- Prace rekultywacyjne już trwają i będą kontynuowane w następnych latach - mówi burmistrz Edward Szupryczyński - Będą kosztować grube miliony złotych.

Miasto będzie też musiało wykupić część udziałów w nyskiej spółce komunalnej EKOM za ok. 600 tys. zł. To udział finansowy w budowie nowej kwatery na składowisku w Domaszkowicach, z której korzystać ma w sumie 14 gmin.