O konkursie na dotacje unijne w Kluczborku pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Po rozstrzygnięciu naboru rozeźleni przedsiębiorcy zaczęli wysyłać protesty do Urzędu Marszałkowskiego w Opolu.

Po pierwsze, największą dotację Dolina Stobrawy przyznała... samej sobie. 200 tys. zł otrzymała spółka Dolina Stobrawy, której właścicielami są Lokalna Grupa Działania, gmina Kluczbork i powiat kluczborski.

Po drugie, Dolina Stobrawy w ogóle nie miała prawa startować w tym konkursie (bo jest spółką samorządową, a nie lokalnym przedsiębiorcą).

Po trzecie, Rada Decyzyjna LGD po odwołaniach zmieniła listę rankingową, czego nie miała prawa zrobić.

- Odwołania powinny być przekazane do zarządu województwa - informuje Tomasz Karaczyn, dyrektor departamentu Programów Rozwoju Obszarów Wiejskich w Urzędzie Marszałkowskim.

Przedsiębiorcy zarzucają też, że punkty za innowacyjność zdaniem protestujących często dostają ci wnioskodawcy, którzy niczego innowacyjnego nie robią.

- Tak jest nie tylko w naborach organizowanych przez Dolinę Stobrawy, ale także przez inne Lokalne Grupy Działania - mówi Irena Hadasik, która pisze wnioski dla przedsiębiorców. - Dotację dostaje np. wnioskodawca, którego innowacja polega na zakupie koparko-ładowarki, a nie dostaje jej osoba, która wprowadza innowacyjną technologię.