Hodowcy mają płacić za wodę w stawach. Taki zapis pojawił się w projekcie nowej ustawy. Z szacunków opolskich producentów wynika, że będą musieli dopłacić do tego biznesu. I to niemało.

W projekcie Ustawy Prawo Wodne z początku kwietnia pojawił się zapis, że gospodarstwa rybackie będą ponosiły opłatę za korzystanie z wody do hodowli: 8 tys. zł za hektar napełnionego stawu. Opolscy rybacy są tym zaszokowani. Twierdzą, że to początek końca polskich gospodarstw i tego sektora gospodarki, bo koszty jakie będą musieli ponosić przewyższają nawet nie zyski, ale przychody i to ponad dziesięciokrotnie.

Do Gospodarstwa Rybackiego w Krogulnej należy 570 ha stawów leżących na terenie nadleśnictw Kup, Namysłów, Brzeg, Turawa, Strzelce Opolskie (gospodarstwo należy do Lasów Państwowych).

W sumie 55 zbiorników zasilanych głównie wodami ze zlewni Stobrawy, Budkowiczanki i Małej Panwi. Na jednorazowe wiosenne wypełnienie tych stawów potrzeba ponad 10 mln metrów sześciennych wody. Drugie tyle - na uzupełnianie poziomu wody.  - Rocznie z produkcji ryb uzyskujemy około 4 mln zł. Ich cena w sprzedaży nie zmienia się od lat, a koszty sięgają od 3,5 do 3,9 mln zł - wylicza Janusz Preuhs, dyrektor gospodarstwa.

Jeśli nowa ustawa wejdzie w życie w proponowanym kształcie, tylko to opolskie gospodarstwo musiałoby zapłacić około 8 mln zł rocznie za korzystanie z wody do hodowli.

Rybacka Lokalna Grupa Działania Opolszczyzna wystosowała właśnie pismo z protestem w tej sprawie do ministra środowiska. Apeluje też o wsparcie posłów.  - Podstawową różnicą pomiędzy branżą akwakultury a innymi użytkownikami wód jest fakt, że woda nie jest środkiem produkcyjnym, a stanowi środowisko bytowania ryb. Z hodowli pstrągów woda wraca w całości do rzek, a stawy pełnią wiele innych ważnych funkcji, które zupełnie zostały pominięte w projekcie ustawy - argumentują przedstawiciele RLGD.

Hodowcy wskazują, że poza dostarczaniem ryb, stawy i cała infrastruktura (śluzy, rowy, wały) służą jako zbiorniki przeciwpowodziowe ale i przeciwpożarowe, nad ich wodami rozwija się dziko żyjąca fauna i flora, na Opolszczyźnie m.in. przybyło orłów. Pełnią też funkcje rekreacyjne - wokół powstają ścieżki spacerowe i miejsca do obserwacji przyrody. Opolskie stawy dają też pracę dla 330 rybaków i utrzymanie dla ich rodzin. 

- Z jednej strony Unia Europejska dała nam pieniądze na inwestycje w hodowle ryb śródlądowych, żeby oszczędzać naturalne łowiska w rzekach, morzach i oceanach, z drugiej państwo rzuca nam kłody pod nogi, obarczając niebotycznej wysokości podatkiem - komentuje Jakub Roszuk, prezes RLGD „Opolszczyzna”.  

 Z BIP rządu wynika, że Ustawa Prawo wodne, nad którą pracuje Ministerstwo Środowiska, ma zostać uchwalona w drugim kwartale br.  Jej celem jest powołanie nowej jednostki państwowej, która ma zająć się administrowaniem gospodarką wodną w kraju: od regulacji rzek po rowy melioracyjne. Nowy podmiot ma przejąć m.in. regionalne i wojewódzkie zarządy melioracji i urządzeń wodnych i ich majątek.Dziś te ostatnie podlegają samorządom województw.

- Mamy wątpliwości, czy jedna agencja rządowa będzie w stanie zająć się sprawami makro i mikro, a przecież to właśnie mikroretencja jest jednym z istotnych elementów zabezpieczeń przeciwpowodziowych - komentuje Antoni Konopka, wicemarszałek województwa. - Prace nad tym projektem toczą się tak błyskawicznie, że jest obawa, że nie będzie on dopracowany. Będziemy też musieli renegocjować z UE projekty, które miały być realizowane przez zarządy melioracji i urządzeń wodnych.