Rozmowa z doktorem Piotrem Pośpiechem, 
opolskim lekarzem seksuologiem i ginekologiem.

Według najnowszych badań robionych przez Zbigniewa Izdebskiego w grudniu 2016 i w styczniu 2017 aż jedna czwarta Polaków przyznała, że w ciągu minionego roku nie uprawiała seksu. Kolejne 10 procent przyznaje, że mogłoby się bez niego obejść. Dość zaskakujące deklaracje w świecie, w którym nawet kaszkę dla dzieci najlepiej reklamować w połączeniu z widokiem kobiecego ciała…
Mam do pana Izdebskiego zaufanie, on robi badania rzetelnie. Ale z drugiej strony, wiem, jak wiele w takich badaniach zależy od sposobu zadawania pytań.

Albo ktoś seks uprawiał, albo nie. Pytanie zdaje się być jednoznaczne. W dodatku te badania doktor Izdebski prowadzi stale. W ciągu 20 lat liczba Polaków rezygnujących z seksu wzrosła o 10 procent.
Także ze statystyk wiemy, że drastycznie wzrosła liczba osób, które pobierają środki antydepresyjne. Polacy przyjmują je z różnych względów i w szerokiej gamie. A one powodują obniżenie libido. Pacjent nie zawsze o tym wie, że to wpływa na jego sferę popędową. Czasem lekarz o tym nie informuje, czasem ludzie wypierają tę wiedzę. Ale to oczywiście nie jest jedyna przyczyna. Czynników powodujących spadek zainteresowania seksem jest więcej.

Respondenci pytani o powody rezygnacji z seksu wymieniają najczęściej zmęczenie pracą, stres, złe samopoczucie, a między nimi obawę przed ciążą. Wygląda na to, że – jak bohater filmu Barei – zarobieni jesteśmy.
Moi pacjenci też przyznają, że funkcjonują od wczesnych godzin porannych do późnych godzin nocnych. Przed północą, już po całym dniu pracy i zabiegania jeszcze robimy zakupy. Czy pracujemy legalnie czy nielegalnie, wielu z nas pracuje długo i ciężko. Skarżymy się, że nie mamy czasu na wiele rzeczy. Na seks także nie. Doba nie jest z gumy. Wybieramy to, co wydaje się trwalsze – społeczne znaczenie, władzę. W pogoni za tym, żeby dorównać sąsiadom znajomym nierzadko intymną bliskość odkładamy.

Część par ratuje się przeniesieniem seksu z nocy na godziny wczesnoporanne, przed pójściem do pracy.
U mężczyzn rzeczywiście tak jest, że lepiej funkcjonują w godzinach porannych, ale wtedy kobieta często nie jest w dobrej dyspozycji i partnerzy też się wówczas rozmijają. Powtórzę: Tempo życia i sfrustrowanie społeczeństwa wzajemnej bliskości nie sprzyja. Kolejny problem: Długotrwałe udane związki partnerskie coraz bardziej należą do rzadkości. Ludzie z różnych względów po urodzeniu dzieci i osiągnięciu stabilizacji przekonują się, że w ich relacjach intymnych zamiast być lepiej, jest gorzej. Pojawiają się zaburzenia erekcji, seks schodzi na dalszy plan, a w końcu regularnego współżycia nie ma przez kilka miesięcy i robi się to chroniczne. Wyłączamy się z tej sfery. To, co zaczęło się w sferze psychicznej, staje się kategorią medyczną.

- Zmienia się otwartość Polaków na relacje seksualne - powiedział w "Dzień Dobry TVN" o przeprowadzonych badaniach prof. Zbigniew Izdebski.