Złote rączki od kultury

    Złote rączki od kultury

    Fot. Tomasz Dragan

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    - To my bawimy mieszkańców - mówią pracownicy domu kultury (od lewej) Zbigniew Gąsiorowski, Edward Podolski, Władysław Chuchrowski, Agnieszka Nesterów,

    - To my bawimy mieszkańców - mówią pracownicy domu kultury (od lewej) Zbigniew Gąsiorowski, Edward Podolski, Władysław Chuchrowski, Agnieszka Nesterów, Maria Gąsiorowska, Iwona Gmyrek, Damian Iżewski i Tadeusz Tadla. ©Fot. Tomasz Dragan

    Jak w Opolu trzeba postawić ogrodzenie wokół amfiteatru, to wynajmują firmę. U nas robimy to sami - chwalą się instruktorzy z Lewina.
    - To my bawimy mieszkańców - mówią pracownicy domu kultury (od lewej) Zbigniew Gąsiorowski, Edward Podolski, Władysław Chuchrowski, Agnieszka Nesterów,

    - To my bawimy mieszkańców - mówią pracownicy domu kultury (od lewej) Zbigniew Gąsiorowski, Edward Podolski, Władysław Chuchrowski, Agnieszka Nesterów, Maria Gąsiorowska, Iwona Gmyrek, Damian Iżewski i Tadeusz Tadla. ©Fot. Tomasz Dragan

    Wtorek, tuż po ósmej rano. W pokoju dyrektora lewińskiego Domu Kultury pracownicy planują swój dzień. Po naradzie konserwator z instruktorem teatralnym idą do magazynu przygotować narzędzia, którymi będą skręcać scenę w amfiteatrze. Księgowa z dyrektorem zabiorą się za papiery, faksowanie oraz uzgadnianie terminów występów z artystami. Potem szef dołączy do swoich ludzi, bo roboty w plenerze spokojnie wystarczy nie tylko dla trzech. A po południu czeka ich normalna praca z dziećmi i młodzieżą w sekcjach teatralnych i muzycznych.

    - I tak jest niemal codziennie - uśmiecha się Tadeusz Tadla, od 16 lat dyrektor lewińskiego Domu Kultury. - W wielkich miastach, jak nie ma osobno: sprzątaczek, monterów, tragarzy i instruktorów oraz pieniędzy na ich gaże, to impreza się nie odbędzie. Wiem o tym doskonale, bo pochodzę z Koszalina. U nas nie ma takiej możliwości. Każdy z nas ma po kilka fachów. Bez tego nie zorganizowalibyśmy żadnej imprezy i musielibyśmy zamknąć nasz ośrodek. Wówczas lewinianie daliby nam popalić...
    I podobnie ma się w Polce wiedza o kulturze w małych miasteczkach. Lewińcy instruktorzy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że są nazywani zapyziałą prowincją.
    - Do czasu, aż podczas jakiejś imprezy na scenie nie pojawiają się nasze zespoły - mówi Edward Podolski, od 30 lat etatowy instruktor teatralny, konferansjer, choreograf. Nieetatowo jest sprzątaczką, monterem i mechanikiem. - Potem wszyscy podchodzą z gratulacjami i mówią: - Nie wiedzieliśmy, że ludzie u was tak dużo potrafią.

    O tym, jak rozwijają się lewińskie zespoły można przekonać się chociażby na jednej z ponad 300 imprez rocznie organizowanych przez Dom Kultury. Oprócz miejskiej siedziby instytucji tej polegają bowiem jeszcze Dom Kultury w Łosiowie oraz 18 świetlic wiejskich. W tym roku uruchomiono trzy kolejne: w Sarnach Małych, Borkowicach i Przeczy. W każdej świetlicy obowiązkowo trzeba zorganizować minimum jeden festyn rocznie.
    - I jak czasem sprzęt nawali, to trzeba szybko zrobić jakąś prowizorkę. Potem ta prowizorka działa lepiej niż nowa część w aparacie przez kolejnych kilkanaście lat. Na samych takich patentach moglibyśmy zbić fortunę - żartuje Władysław Chuchrowski, od 20 lat etatowy konserwator i instruktor modelarstwa.

    Ale to nie wszystko. W Lewinie zaczynają w końcu procentować lata pracy spędzone przez instruktorów nad zespołami amatorskimi. Grupy taneczne, teatralne zajmują premiowane miejsca na wojewódzkich przeglądach artystycznych. Wizytówką ośrodka stały się też dwie kapele Lewiniacy i Ta Joj, wykonujące muzykę popularną oraz kresową.
    - To prawdziwe eksportowe towary - żartuje Tadla. - Koncertują w kraju i za granicą i nawet w Szwecji zrobiliśmy furorę, a ludzie tańczyli na placu. Gdyby nie to, że pracują zawodowo a muzyką zajmują się amatorsko, mieliby robotę przez cały rok.
    Roczny budżet lewińskiego Domu Kultury to około 400 tys. zł. Dzięki pracy ludzi i koncertach zespołów instytucja dorabia ponad 100 tys. zł. Jak podkreślają instruktorzy, bez tych pieniędzy ciężko byłoby przeżyć 12 miesięcy.
    MAJĄ SIĘ CZYM POCHWALIĆ
    Sztandarową imprezą lewińskiego Domu Kultury, znaną poza granicami Opolszczyzny, jest przegląd zespołów kolędniczych "Herody". Kolejną, na którą przyjeżdżają malarze-amatorzy z kraju, to ogólnopolski plener malarski prowadzony przez artystę Nastaza Diakowskiego. Eksportowym widowiskiem opracowanym przez lewinian są atrakcyjne konkurencje podczas turniejów sołectw. Wiele opolskich gmin wzoruje się na zabawach wymyślonych przez lewińskich instruktorów.


    CO TO ZA KONKURS
    Organizatorem Ogólnopolskiego Konkursu o tytuł "Najlepsza Placówka Kultury 2004 r." jest Stowarzyszenie "STER-Samorząd Tradycja Edukacja Rozwój". W kapitule zasiadają posłowie i przedstawiciele ministerstwa kultury. Celem konkursu jest promowanie kultury, w szczególności tworzonej przez miejskie i gminne instytucje kulturalne. Miejsko-Gminny Dom Kultury w Lewinie Brzeskim jako jedyny z Opolszczyzny został nominowany do nagrody i znalazł się w czołówce wyróżnionych placówek.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Forum tylko dla zalogowanych.

      Załóż konto / Zaloguj się

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Warto zobaczyć

      Cyrkuśniki Kabaretu Hrabi w Teatrze Kochanowskiego

      Cyrkuśniki Kabaretu Hrabi w Teatrze Kochanowskiego

      Rozpoczynamy wojewódzki finał!

      Rozpoczynamy wojewódzki finał!

      Dowiedz się jaka postać stoi na strzeleckim rynku

      Dowiedz się jaka postać stoi na strzeleckim rynku

      Wybieramy Listonosza i Placówkę Pocztową Roku!

      Wybieramy Listonosza i Placówkę Pocztową Roku!

      Gry On Line - Zagraj Reklama