"Sami swoi" po na szemu

    Tomasz Gdula <a href="mailto:tgdula@nto.pl">tgdula@nto.pl</a>

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

     "Sami swoi" po na szemu
    Sąsiad chce nam przepolowic pole! - Skarzą sie dwaj gospodarze spod Pawlowiczek.
     "Sami swoi" po na szemu

    Uparci i z3ośliwi

    Uparci i z3ośliwi


    - Co zamierza pan zrobic z tym ziemskim zamieszaniem?
    Odpowiada Winfred Mleczko, wójt gminy Pawlowiczki:
    - Tego konfliktu w ogóle by nie bylo, gdyby obie strony darowaly sobie dawne winy i zale. Poniewaz jednak spór trwa, nie moge odmówic prawa korzystania z drogi, która w dokumentach wciąz istnieje. Dlatego wyznaczymy ja w poprzek pól panów Piperka i Bugiela. Chyba ze mieszkancy Radoszowych na wiejskim zebraniu uchwalą wniosek o jej likwidacje. Dopóki droga istnieje, kazdy musi miec do niej swobodny dostep.



    - To zlośliwośc, ale on ma do tego prawo - tlumaczą wladze.
    Strony konfliktu same juz nie pamietają, kiedy sie zacząl.
    Wiadomo tylko, ze poszlo o pszenice opryskaną z pola buraków. - Sąsiad spryskiwal swoje pole i wiatr zawial na moje. Jak tak mozna! - pomstuje Herbert Piperek z Radoszowych. - Jak mu powiedzialem, zeby naprawil szkode, to sie zaparl. Ani przepraszam nie powiedzial, a do tego jeszcze ciągle mi zycie zatruwa - dodaje gospodarz.

    Od tego zdarzenia sprzed lat stosunki obu rolników przypominają wojne podjazdową. Jak na razie bez ofiar, ale wszystko przed nimi. Tym bardziej, ze w sporze uczestniczy jeszcze jeden rolnik - Jerzy Bugiel.
    Winowajca spryskania pszenicy preparatem przeznaczonym dla buraków postanowil zabic cwieka sąsiadowi. Kilka lat dumal, jak to zrobic, az w koncu wymyślil: uznal, ze droga prowadząca do jego pola jest zbyt stroma i wygodniej bedzie mu jeLdzic przez pola Piperka oraz Bugiela. Nie udalo nam sie skontaktowac z tym rolnikiem, dlatego zamiast nazwiska, podajemy tylko jego inicjal - W.
    - Ten lachudra chce przerznąc pole pana Piperka na pól, a przy okazji i moje tez - oburza sie Jerzy Bugiel.
    Pomysl gospodarza W. tylko pozornie jest absurdalny. Zrodzil sie dlatego, ze dotarl on do dawnych map, z których wynika, ze przez ziemie nalezącą obecnie do Bugiela i Piperka, dokladnie pośrodku, przed laty istotnie biegla polna droga.
    - Ale to nie powód, zeby ją odtwarzac! Przeciez cesarstwo austro-wegierskie tez kiedyś bylo na moim polu i nic dziś z tego nie moze wynikac - argumentuje Jerzy Bugiel. - A jak facet jeLdzil przez cale lata drogą, która do tego sluzy, to czy nagle ona stala sie bardziej stroma?
    W czwartek strony konfliktu mialy sie spotkac w pawlowickim urzedzie gminy i spróbowac zawrzec ugode. W imieniu Herberta Piperka przybyl Jerzy Bugiel, ale W., ich przeciwnik w sporze, sie nie pojawil. Tymczasem radca prawny Jerzy Zaskórski nie pozostawil wątpliwości: - Droga na polu, chociaz lata temu zaorana, formalnie wciąz istnieje i nalezy do gminy. Jeśli ktoś domaga sie prawa korzystania z niej, nie mozemy mu odmówic.

    - To rozbój w bialy dzien! Nie popuszcze W. tej sprawy, chocbym mial do Strasburga sie odwolywac, bo on jest uparty, zlośliwy i nie do zycia - konczy Jerzy Bugiel.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Forum tylko dla zalogowanych.

      Załóż konto / Zaloguj się

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Warto zobaczyć

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama