Sławomir Szota nadal oficerem rowerowym w Opolu

Sławomir Szota nadal oficerem rowerowym w Opolu

Archiwum

Nowa Trybuna Opolska

Nowa Trybuna Opolska

Sławomir Szota nadal oficerem rowerowym w Opolu
Sławomir Szota nadal oficerem rowerowym w Opolu

Sławomir Szota, oficer rowerowy w Opolu. ©Archiwum

Właśnie podpisał nową umowę z Miejskim Zarządem Dróg, która będzie obowiązywać przez cały 2013 roku. - To dlatego, że się sprawdził - tłumaczą urzędnicy. A jak wy oceniacie oficera rowerowego?
Sławomir Szota został wiosną ubiegłego roku pierwszym oficerem rowerowym w historii Opola.

Wygrał konkurs organizowany przez Miejski Zarząd Dróg, a jego głównym zadaniem miało być nie tylko patrolowanie miasta na rowerze, ale także opiniowanie projektów czy planów dotyczących infrastruktury drogowej z naciskiem na rowerową.

Utworzenie takiego stanowiska od lat postulowało coraz mocniejsze środowisko osób poruszających się na rowerach.

Z końcem roku umowa o wartości 1450 zł brutto wygasła.
Miejski Zarząd Dróg na wniosek prezydent podpisał z oficerem nową umowę, która będzie obowiązywać do końca 2013 roku. Obyło się bez konkursu, bo zdaniem urzędników Sławomir Szota się sprawdził.

- Bardzo dobrze się nam współpracuje, mimo że pan Szota ma często uwagi także do naszej pracy - przyznaje Mirosław Pietrucha, wicedyrektor MZD.

Sam Szota uważa, że w 2012 roku udało się sporo zrobić dla rowerzystów.

- Ale nie tylko dla nich, określenie mojej funkcji jako "oficer rowerowy" jest nieco mylące - mówi Sławomir Szota. - Działam także na rzecz usuwania barier, które przeszkadzają pieszym, kierowcom czy osobom niepełnosprawnym. Mam tę przewagę nad innymi, że jestem zapalonym rowerzystą, ale też kierowcą, pieszym i ojcem niepełnosprawnego syna. To pozwala mi patrzeć na miasto nie tylko z jednej perspektywy - przekonuje oficer rowerowy.

Za największy swój sukces uważa wprowadzenie na niektórych ulicach w Opolu możliwości jazdy pod prąd dla rowerzystów.

- Wiem, że wielu kierowców nadal nie jest do tego rozwiązania przekonanych, ale czas pokazał, że wypadków nie ma - przypomina Szota.

Oficer rowerowy - który słynie także z tropienia uszkodzonych studzienek telekomunikacyjnych - potrafił się także sprzeciwić swojemu środowisku. Negatywnie ocenił np. pomysł, aby w czasie remontu obwodnicy umożliwić rowerzystom jazdę pod prąd na ruchliwych ulicach objazdu.

Nie wszystkie pomysły Szoty wypaliły. Strażnicy miejscy mieli przejść się po centrum z wózkiem dziecięcym, aby poczuć na własnej skórze, jak karkołomne to zadanie ze względu na źle parkujące auta. Nic z tego nie wyszło.

Dr Krystyna Słodczyk, ekolożka, która lobbowała za powołaniem oficera, zwraca uwagę, że jego stanowisko nie ma wciąż sprecyzowanych kompetencji i budżetu.

- Mimo to obecnego oficera oceniam pozytywnie, choć przydałoby się, aby stawiał sobie jakieś określone cele, np. zwiększenie ruchu rowerowego do 15 procent przejazdów w mieście i poprawa bezpieczeństwa tych przejazdów - postuluje dr Słodczyk.

Komentarze

Wszystkie komentarze (17) forum.nto.pl