Napad w samo południe

    Napad w samo południe

    Tomasz Gdula tgdula@nto.pl

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Sklep jubilerski przy ul. Złotniczej musiał być znany złodziejom. Zapewne wiedzieli, że jest tam bardzo wiele cennych precjozów, a fakt, że sklep znajduje

    Sklep jubilerski przy ul. Złotniczej musiał być znany złodziejom. Zapewne wiedzieli, że jest tam bardzo wiele cennych precjozów, a fakt, że sklep znajduje się w bocznej uliczce zwiększa szanse na ucieczkę.

    Biżuteria wartości 300 tysięcy złotych padła łupem trzech bandytów, którzy wczoraj okradli jubilera w Kędzierzynie-Koźlu.
    Sklep jubilerski przy ul. Złotniczej musiał być znany złodziejom. Zapewne wiedzieli, że jest tam bardzo wiele cennych precjozów, a fakt, że sklep znajduje

    Sklep jubilerski przy ul. Złotniczej musiał być znany złodziejom. Zapewne wiedzieli, że jest tam bardzo wiele cennych precjozów, a fakt, że sklep znajduje się w bocznej uliczce zwiększa szanse na ucieczkę.

    Kilka minut po godzinie 12.00. w sklepie przy ulicy Złotniczej były dwie ekspedientki i trzy klientki. Nagle wbiegło do wewnątrz trzech zamaskowanych mężczyzn. Sterroryzowali kobiety przedmiotem, który wyglądał jak pistolet.
    - Młotkiem rozbijali kolejne gabloty i zabierali z nich złotą biżuterię - relacjonuje nadkomisarz Jacek Żarowski, zastępca komendanta policji w Kędzierzynie-Koźlu.
    Sklep został zdemolowany w kilkadziesiąt sekund. Złodzieje wybiegli w kierunku ulicy Konopnickiej, wsiedli do samochodu i uciekli. Ich łupem padły precjoza, warte około 300 tysięcy złotych.

    - To największy rabunek w historii miasta - przyznaje komendant Żarowski.
    Policja zjawiła się u jubilera kilka minut po napadzie. Jej komisariat znajduje się w zaledwie kilkudziesiąt metrów od sklepu. Zarządzono obławę. Sprawców nie udało się schwytać. Bandyci pozostawili po sobie wiele śladów, które przez kilka godzin zabezpieczali policyjni specjaliści. Na podłodze leżał m.in. młotek, którym bandyci rozbijali przeszklone gabloty z biżuterią.

    Właściciele okradzionego sklepu nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami, nie pozwolili nam także na robienie zdjęć w zdewastowanym wnętrzu. W ciszy zbierali kawałki potłuczonego szkła, po policzkach ciekły im łzy.
    - Taki skok może położyć na łopatki najlepiej prosperujący interes - powiedział nam złotnik, który ma swój zakład nieopodal okradzionego jubilera. - Najgorsze, że firmy ubezpieczeniowe niechętnie wypłacają odszkodowania. A jeśli nawet, to udaje się odzyskać najwyżej 20-30 procent wartości tego, co ukradli złodzieje.

    Tuż po napadzie na handlujących złotem sklepikarzy z Koźla padł blady strach. Zgodnie twierdzą, że przed takimi zdarzeniami nie da się uchronić. Sprawcy byli zamaskowani, więc kamery, gdyby nawet były w sklepie, niewiele by pomogły. Podobnie alarm, gdyż rabunki trwają zazwyczaj kilkadziesiąt sekund, najwyżej kilka minut.
    Policja szuka świadków
    Stróże prawa z Kędzierzyna-Koźla proszą o kontakt wszystkie osoby, które widziały moment napadu na sklep jubilerski przy ul. Złotniczej lub uciekających w kierunku ul. Konopnickiej sprawców. Informacje na ten temat można zgłaszać pod numerem telefonu 472-46-66, lub 997.         

    To nie pierwszy taki napad
    17 grudnia 2004, kilka minut po godzinie 16.00, dwóch zamaskowanych złodziei napadło na sklep jubilerski przy ul. Piastowskiej w Koźlu. Skradli złotą biżuterię, wartą ponad 60 tys. zł. - W lutym trzej złodzieje chcieli mnie okraść ponownie - opowiada właścicielka Izabela Machecka (na zdjęciu zrobionym kilkadziesiąt minut po grudniowym rabunku). - Uratowało mnie to, że dwie minuty wcześniej zamknęłam sklep. Bandyci podbiegli do drzwi, a gdy spostrzegli, że są zamknięte, uciekli tą samą drogą, co mężczyźni, którzy napadli mnie w grudniu - dodaje.
    Metoda działania sprawców wczorajszej kradzieży była bardzo podobna. Dlatego policja zakłada, że obu rabunków i próby kradzieży z lutego mogli dokonać ci sami sprawcy. Sklepy jubilerskie przy ulicach Złotniczej i Piastowskiej oddalone są od siebie o zaledwie kilkaset metrów i leżą w ścisłym centrum Koźla.         

    Jak to robią inni
    Jubilerzy z Europy Zachodniej chronią się przed napadami rabunkowymi poprzez budowanie oddzielnego wejścia i wyjścia do sklepu. Dzięki temu mogą kontrolować, ile osób wchodzi do środka i zazwyczaj wewnątrz przebywa nie więcej niż jeden klient. W Polsce taki system stosowany jest rzadko, bo handlarze biżuterią nie chcą pozwolić, by stosunkowo nieliczni klienci odchodzili od drzwi, gdy w sklepie już ktoś jest.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Forum tylko dla zalogowanych.

      Załóż konto / Zaloguj się

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Warto zobaczyć

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama