Chcą rozłożyć chemię na kawałki

    Chcą rozłożyć chemię na kawałki

    Fot. Witold Chojnacki

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Chemioterapia może się odbywać tylko w odpowiednich warunkach, gdyż nie ma tu miejsca na pomyłki.

    Chemioterapia może się odbywać tylko w odpowiednich warunkach, gdyż nie ma tu miejsca na pomyłki. ©Fot. Witold Chojnacki

    Pracownicy Opolskiego Centrum Onkologii są przekonani, że Urząd Marszałkowski szykuje kolejny zamach na ich szpital.
    Chemioterapia może się odbywać tylko w odpowiednich warunkach, gdyż nie ma tu miejsca na pomyłki.

    Chemioterapia może się odbywać tylko w odpowiednich warunkach, gdyż nie ma tu miejsca na pomyłki. ©Fot. Witold Chojnacki

    Z informacji, które dotarły do nich nieoficjalną drogą, wynika, że centrum ma zostać połączone z sąsiadującym z nim Szpitalem Wojewódzkim. Urząd kilkakrotnie chciał do tego doprowadzić, ale z powodu protestów za każdym razem się z tego wycofywał. Ma też dojść do "rozproszenia" chemioterapii, czyli będą ją wykonywać inne szpitale w terenie, a nie tylko onkologia.
    - Od wielu lat wszystko zmierza do zniszczenia naszej placówki - uważa dr Wojciech Redelbach, pełniący obowiązki dyrektora Opolskiego Centrum Onkologii. - Jak można funkcjonować, robić plany na przyszłość i ponosić wydatki, skoro nie wiadomo, co się z nami stanie?

    O zamierzeniach wobec onkologii,
    a także o chemioterapii - rozmawiano niedawno na posiedzeniu Opolskiej Rady Zdrowia Publicznego. W jej składzie, wśród dyrektorów szpitali, nie ma szefa opolskiej onkologii, ani żadnego jej reprezentanta. Choć znalazło się miejsce dla kilku starostów i rektorów wyższych uczelni.
    - Znowu coś się ustala poza naszymi plecami - twierdzi dr Redelbach
    - Tu nie ma żadnej złośliwości - ripostuje Sławomir Tubek, dyrektor Departamentu Zdrowia i Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego w Opolu. - Ja nic na to nie poradzę, że wszystkie nasze działania są odbierane jako urażenie chorej dumy onkologii. Nie wszyscy dyrektorzy szpitali zasiadają w radzie.
    Personel centrum dowiedział się, że autorem pomysłu "rozparcelowania" chemioterapii jest doktor Sławomir Tubek.
    - Nie ma jeszcze takiego projektu, tylko się o tym rozmawia - przekonuje dr Tubek. - Chemioterapia musi być bliżej pacjenta. Nie można pozwolić na to, żeby chory dojeżdżał z Głuchołaz do Opola, aby ją dostać. Ja nie mówię, że w każdej wiosce powinna być podawana chemia, ale w każdym szpitalu powiatowym - tak. Dlatego jestem za dekoncentracją chemioterapii, a za koncentracja radioterapii, bo ta ostatnia jest bardzo droga.

    - To po prostu bzdura - denerwuje się dyrektor Opolskiego Centrum Onkologii. - Jeśli do tego dojdzie, to w ogóle nie będzie to pod kontrolą - komu się chemię daje i kto faktycznie jej wymaga. A poza tym na: chemioterapię pacjent nie może dojeżdżać, na radioterapię tak?
    Ani Urząd Marszałkowski, ani nikt z Opolskiej Rady Zdrowia nie zapytał o zdanie w sprawie chemioterapii konsultanta wojewódzkiego ds. onkologii klinicznej, któremu ta dziedzina podlega.
    - Tam, gdzie jest stosowana chemioterapia, muszą być specjaliści, gdyż wymaga to odpowiednich kompetencji - zaznacza dr Kazimierz Drosik, konsultant wojewódzki, a zarazem ordynator onkologii ogólnej. - A tylko nasz ośrodek takich posiada. Jest to leczenie toksyczne, szczególnie niebezpieczne i nie ma tu miejsca na żadne pomyłki. Leczenie chorego na raka musi być kompleksowe. Jeśli onkolog uzna, że operacja ma być u niego poprzedzona chemią, to tak musi być. Rozproszenie pieniędzy na chemioterapię, która jest również bardzo droga, sprawi, że szpitale będą się o nią ubiegać, czy są do jej prowadzenia przygotowane, czy nie - bo zechcą wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy z funduszu zdrowia.
    Zdaniem dyrektora Departamentu Zdrowia i Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego mnożenie przeszkód przez onkologię jest bezpodstawne. Bo chemię zleca onkolog, ale podać może ją lekarz w szpitalu powiatowym. - To są już gotowe preparaty do podawania, tylko się je podłącza - mówi dr Tubek. - Na Śląsku chemioterapią zajmuje się nie tylko Instytut Onkologii.
    - Według wymogów NFZ na oddziale, gdzie wykonuje się chemioterapię, musi być pięciu specjalistów onkologii klinicznej - ripostuje Redelbach. - Poza nami nikt tylu nie ma.
    DECYZJA ZAPADNIE
    Ewa Rurynkiewicz, wicemarszałek województwa: - Mam pewne propozycje i przemyślenia na temat Opolskiego Centrum Onkologii i przedstawię je na posiedzeniu zarządu województwa za dwa tygodnie. To jednak zarząd podejmie decyzję, czy ogłosić konkurs na dyrektora czy pozostawić doktora Redelbacha na tym stanowisku. Szpital onkologiczny i szpital wojewódzki muszą być odrębne medycznie i to nie pozostawia wątpliwości. Ale czy odrębne ekonomicznie? Chcemy podnieść standard szpitali i to, co dotychczas w ochronie zdrowia robimy, chyba o tym świadczy. Trzeba się zastanowić, czy te niepokoje w centrum onkologii naprawdę wynikają z troski o pacjenta, czy chodzi o to, by zostało tak jak jest?

    Jeszcze za wcześnie
    Roman Kolek, zastępca dyrektora opolskiego oddziału NFZ: - Zamiar decentralizacji chemioterapii jest słuszny i ja go popieram. Natomiast na razie może to być tylko w sferze projektu, gdyż nie wszystkie szpitale są do tego przygotowane. Muszą być stworzone odpowiednie warunki do przygotowywania cytostatyków, a to wymaga nakładów finansowych. Nie może być eksperymentów. Ja widzę to tak: onkolodzy z opolskiego centrum zlecają chemioterapię, podaje ją ktoś inny, a oni to koordynują.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Forum tylko dla zalogowanych.

      Załóż konto / Zaloguj się

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Warto zobaczyć

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama