Rozbił cysternę i uciekł

    Rozbił cysternę i uciekł

    Fot. Michał Wandrasz

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Policjanci przeglądali papiery znalezione w kabinie cysterny, próbując ustalić, do kogo należała i do kogo wiozła olej.

    Policjanci przeglądali papiery znalezione w kabinie cysterny, próbując ustalić, do kogo należała i do kogo wiozła olej. ©Fot. Michał Wandrasz

    Wczoraj rano na węźle autostradowym Gogolin przewróciła się cysterna z olejem napędowym.
    Policjanci przeglądali papiery znalezione w kabinie cysterny, próbując ustalić, do kogo należała i do kogo wiozła olej.

    Policjanci przeglądali papiery znalezione w kabinie cysterny, próbując ustalić, do kogo należała i do kogo wiozła olej. ©Fot. Michał Wandrasz

    Na jezdnię wylało się około 8 tysięcy litrów paliwa. Zaczęło płonąć, kiedy wjechał w nie samochód osobowy.
    Autocysterna zjechała z dużą prędkością z autostrady, a kiedy zbliżała się do skrzyżowania, wjechała na znajdującą się tam wysepkę. Koła naczepy odbiły się od niej i cały zestaw przewrócił się na bok, a potem dwukrotnie koziołkował.
    - Widziałem, jak ją drugi raz obracało, więc kiedy tam dojechałem, to spojrzałem na zmiażdżoną kabinę - opowiada właściciel czerwonego seata toledo z Tarnowskich Gór.
    - Pomyślałem, że trzeba pomóc kierowcy, jeśli przeżył, ale tam już jednak nikogo nie było. A gdy wjechałem w rozlewający się olej, to chlapnęło nim na silnik i zapaliło mi się auto. Nie mogłem się z niego wydostać, bo miałem poryglowane automatycznie drzwi i w tym stresie przez kilkanaście sekund nie mogłem sobie poradzić z ich otwarciem. W końcu jednak wyskoczyłem z samochodu i wspólnie z trzema innymi kierowcami próbowaliśmy go gasić.

    Choć pierwsi strażacy dotarli na miejsce wypadku już po kilku minutach, w toledo zdążyła się wypalić prawie cała komora silnika. W końcu jednak auto i płonacą wokół plamę oleju ugaszono, a na miejsce dojeżdżały kolejne ekipy straży pożarnej (łącznie w akcji brało udział 16 jednostek). Wśród nich pluton ratownictwa chemicznego z Kędzierzyna-Koźla, który właśnie wczoraj miał brać udział w ćwiczeniach polegających na usuwaniu skutków... wypadku cysterny.
    - Scenariusz ćwiczeń, które miały się zacząć o godzinie 11.00 i o których strażacy oficjalnie nie wiedzieli, zakładał, że rozszczelnieniu uległa cysterna z amoniakiem - opowiada Wiesław Andruszko z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Opolu. - Tymczasem zamiast udawania mieliśmy prawdziwą akcję...

    Olej z rozbitej cysterny rozlał się po całym skrzyżowaniu. Część pociekła do rowu melioracyjnego, ale na szczęście nie popłynęła dalej. Strażacy za pomocą specjalnych środków chemicznych (tzw. sorbentów), słomy i piachu neutralizowali i usuwali plamę z asfaltu. To, co pozostało w zbiornikach, przepompowali do innej cysterny. Okazało się, że przepompowano 12 tysięcy litrów, więc prawdopodobnie na jezdnię rozlało się około 8 tysięcy litrów.
    Podczas akcji ratowniczej węzeł Gogolin był zamknięty. Odblokowano go dopiero o godzinie 15.40. Rozbity zestaw został podniesiony przez 40-tonowy dźwig i odholowany na parking.

    Zakończenie akcji ratowniczej pod Gogolinem to jeszcze nie koniec całej sprawy. Policja z Krapkowic próbuje teraz ustalić, gdzie się podział kierowca cysterny i dlaczego uciekł z miejsca wypadku. Jedna z hipotez zakłada, że olej pochodził z nielegalnego źródła. Cysterna ma tablice rejestracyjne z okolic Jasła, natomiast ciężarówka jest zarejestrowana na firmę Ryszarda D. z Wrocławia. Próbowaliśmy się z nim wczoraj skontaktować telefonicznie. Wprawdzie osoba o takim nazwisku figuruje w bazie abonentów Telekomunikacji Polskiej, ale już nie ma telefonu.

    - Na razie nie dotarliśmy do właściciela auta i cysterny, więc trudno powiedzieć, skąd pochodził ten olej i dokąd jechał - powiedziała nam wczoraj późnym popołudniem komisarz Karolina Mielnik, zastępca komendanta powiatowego policji w Krapkowicach. - Nie mamy też kierowcy. Jeden ze świadków widział, jak zaraz po wypadku wyszedł on z rozbitej kabiny i wsiadł do czerwonego samochodu, który jechał za ciężarówką. Auto natychmiast odjechało w stronę autostrady.
    Policjanci przypuszczają, że mógł to być samochód, który konwojował cysterną z "lewym" paliwem.
    Ewentualnych świadków, którzy mogliby pomóc w ustaleniu numerów rejestracyjnych samochodu, do którego wsiadł kierowca ciężarówki, policja prosi o kontakt z komendą w Krapkowicach (tel. 40 79 723).

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Forum tylko dla zalogowanych.

      Załóż konto / Zaloguj się

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Warto zobaczyć

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama