Pan Bóg jest cool

    Fot. Monika Kluf

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Wczoraj młodzi pielgrzymi rozlokowali się na placu koło szkoły. - Przyjechaliśmy naładować akumulatory - mówią członkowie grupy ze Śląska. Od lewej:

    Wczoraj młodzi pielgrzymi rozlokowali się na placu koło szkoły. - Przyjechaliśmy naładować akumulatory - mówią członkowie grupy ze Śląska. Od lewej: Krzysztof Jabłoński, Dorota Ceglarek, Jacek Nowak, Agnieszka Ptak i Agata Wzgarda z Katowic i Chorzowa. ©Fot. Monika Kluf

    Około tysiąca młodych katolików spodziewają się organizatorzy rozpoczynającego się właśnie w Wołczynie XII Spotkania Młodych.
    Wczoraj młodzi pielgrzymi rozlokowali się na placu koło szkoły. - Przyjechaliśmy naładować akumulatory - mówią członkowie grupy ze Śląska. Od lewej:

    Wczoraj młodzi pielgrzymi rozlokowali się na placu koło szkoły. - Przyjechaliśmy naładować akumulatory - mówią członkowie grupy ze Śląska. Od lewej: Krzysztof Jabłoński, Dorota Ceglarek, Jacek Nowak, Agnieszka Ptak i Agata Wzgarda z Katowic i Chorzowa. ©Fot. Monika Kluf

    Plac koło szkoły podstawowej zamienił się w pole namiotowe. "Uzbrojeni" w mikrofalówki, odziani w brązowe habity porządkowi rozlokowywali wczoraj młodych pielgrzymów.

    Organizatorami wołczyńskich spotkań są bracia mniejsi kapucyni z prowincji krakowskiej. Kiedy przygotowywali pierwszy zlot, nie planowali, ilu będzie chętnych. Tymczasem minęło 12 lat, a młodzi wciąż chcą się spotykać w Wołczynie. Cel tegorocznego spotkania to "odkrywania Boga w modlitwie i radości, refleksji i zabawie". Wykłady, rozważania i modlitwy będą przeplatane koncertami. Jako gwiazda wystąpi grupa "Maleo Reggae Rockers".

    - Niezwykły klimat, atmosfera przyciągają tu takich jak my... - mówi 15-letnia uczestniczka zlotu. Na koszulce napis "Pon Bócek jest moim gazdom".
    - Byłam tu, w Wołczynie dwa lata temu - wspomina. - Były i modlitwy, i rozważania, i świetne koncerty. Wszyscy byli tacy zjednoczeni. Wszystko było takie proste i dobre. Dotarło wtedy do mnie, że Bóg mnie kocha, to co mi się może stać. Nie mogłam nie wrócić.
    Dla Agaty Ptak z Katowic to już czwarte spotkanie. Też mówi o wyjątkowym klimacie spotkań.
    - Człowiek doznaje czegoś w rodzaju oczyszczenia, po całorocznej gonitwie. Podbudowuje swoją wiarę.
    Łukasz Matusz z Andrychowa przyjechał pierwszy raz. Słyszał o wołczyńskich spotkaniach i ich specyficznej atmosferze.
    - Tworzą ją bracia kapucyni - mówi. - Poznaliśmy ich na Dniach Skupienia w Krakowie. Są otwarci, bliscy młodzieży, bardzo bezpośredni.

    Nowych zaskakują bezpośredniością. Ta sama bezpośredniość pomaga się otworzyć. Wyspowiadać niekoniecznie w konfesjonale, ale w czasie przechadzki wokół kościoła. Nie przeszkadzają im dredy czy kolczyki w nosie. Zdaniem młodych nie patrzą na wygląd, zaglądają w duszę. Nie boją się trudnych pytań, pomagają szukać odpowiedzi. Do młodych mówią o Bogu ich językiem. Przekonują, że religijność jest "cool". Zresztą sami są tego świadectwem. Tak myślą młodzi o kapucynach.

    Kapucyni o młodych: - Tu się spotykają ludzie, którzy kochają ludzi - kwituje brat Marek Skwarło, jeden z organizatorów spotkania. Szkoła średnia i studenci. Wiedzą, po co przyjeżdżają. W większości uformowani, dojrzali duchowo. Się przez te lata "wychowali" - dodaje z uśmiechem. - Radośni, pobożni.
    Ci, którzy chcieli się tu tylko zabawić, albo zrobić zadymę - odpuścili, niektórzy się nawrócili. Bo i takie były przypadki. Dlatego braciszkowie nie mają problemu z utrzymaniem porządku.
    Tegoroczne spotkanie upłynie pod hasłem "Na krawędzi wieczności" i będzie poświęcone eucharystii.
    - Będziemy się zastanawiać, dlaczego człowiek ucieka od eucharystii - mówi brat Marek. - Czego szuka? Będziemy mówić o zagrożeniach w naszym świecie. O tym, że to eucharystia daje szczęście. I że szara codzienność jest piękna, a w zwykłych ludziach można znaleźć Boga. To tak w skrócie - dodaje brat.
    - Niech się modlą na zdrowie - mówi. - Sklepikarze też trochę na nich zarobią - mówi kobieta, z bloku nieopodal pola namiotowego. - Z roku na jest rok coraz spokojniej.

    Burmistrz Leszek Wiącek oddał wczoraj organizatorom na tydzień władzę nad Wołczynem i jej atrybuty, czyli klucz do bram miasta i... krawat.
    Potem spotkanie wystartowało koncertem i eucharystią. Zwykle stojący na ołtarzu Święty Sakrament wyszedł wieczorem do ludzi. Kapłan niósł go wśród tłumu. - Jakby Jezus chciał pokazać, że jest z nami - mówi brat Marek.
    Czego szukają w Wołczynie - zapytaliśmy uczestników XXII Spotkania Młodych

    Asia Widuch z Żywca:

    - Chciałam zobaczyć, jak tu jest. Poznać nowych ludzi. Zareklamowała mi ten zlot znajoma siostra zakonna. Dlatego postanowiłam przyjechać. Jestem pierwszy raz. Takie spotkania podbudowują wiarę. Dają siłę na cały rok. Można spotkać tu ludzi wielkiej wiary.

    Paulina Waniek z Krosna:
    - Jestem pierwszy raz. Przyjechałam, bo słyszałam, że jest super. Koncerty fajne. Tu jest inaczej niż w kościele. O wiele lepiej. Choćby piosenki. Takie radośniejsze, weselsze. A bracia są po prostu rewelacyjni. Fajnie się z nimi gada.

    Agata Wzgarda z Chorzowa:
    - Dzięki tym spotkaniom zaczęłam zauważać obecność Boga w drobiazgach. Ot, choćby w tym, że dzień jest piękny. Że nie można tylko ciągle prosić o coś. Trzeba doceniać to, co się ma. I że Bóg sam najlepiej wie, co dla mnie jest najlepsze.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Forum tylko dla zalogowanych.

      Załóż konto / Zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Warto zobaczyć

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama