Nie wiadomo, co ich zabiło

    Nie wiadomo, co ich zabiło

    Tomasz Gdula <a href="mailto:tgdula@nto.pl">tgdula@nto.pl</a>

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Trzech pracowników Petrochemii Blachownia zginęło w wyniku zatrucia, a nie niedotlenienia. Wstępne wyniki sekcji zwłok zmarłych w piątek wieczorem robotników potwierdziły, że śmierć nastąpiła w wyniku wchłonięcia przez ich organizmy trujących chemikaliów.
    Jakich dokładnie, tego dowiemy się za dwa, trzy tygodnie - informuje Wiesław Bakalarz, okręgowy inspektor pracy na Opolszczyźnie. - Wtedy powinny być znane wyniki badań próbek tkanki płucnej ofiar.

    Wczoraj na miejsce tragedii po raz pierwszy od wypadku wpuszczono dziennikarzy. - Przez minione dni szczegółowo badaliśmy zbiornik benzolu, przy którym zginęli nasi pracownicy - tłumaczy Jerzy Marszycki, prezes Petrochemii Blachownia. - Teraz, gdy mamy pewność, że to miejsce jest w pełni bezpieczne, możemy je pokazać.

    Przypomnijmy, że w piątek około godz. 22.00 35-letni Dariusz Naworski oraz o dziesięć lat młodszy Łukasz Pastyrczyk dostali polecenie odwodnienia zbiornika R-1, wypełnionego benzolem koksowniczym. W tym celu weszli do 1,5-metrowej niszy, oddzielającej zbiornik od otaczającego go żelbetowego muru. Gdy nie wracali przez dłuższą chwilę, postępy w pracy postanowił sprawdzić ich brygadzista Bernard Poplucz (43 lata). To on odkrył zwłoki swoich podwładnych, lecz sam także zmarł pod zbiornikiem R-1.

    - Nie mam pojęcia, jak to się stało. Mimo intensywnych prac komisji powypadkowej nie udało się na razie ustalić, jaka substancja zabiła trzech naszych pracowników - informuje Jerzy Marszycki, prezes Petrochemii Blachownia.
    Gdy badania wycinków pobranych z płuc ofiar dadzą odpowiedź na to pytanie, do pracy przystąpią wynajęci przez zakład eksperci.

    - Poprosiliśmy fachowców z instytutów medycyny pracy w Łodzi i Zabrzu oraz Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu o pomoc w wyjaśnieniu, jaki trujący gaz wydostał się ze zbiornika i dlaczego tak się stało - wyjaśnia Józef Tworek, dyrektor ds. produkcji Petrochemii Blachownia. Specjaliści z tych trzech najbardziej renomowanych w Polsce jednostek przed przystąpieniem do pracy muszą jednak poznać nazwę substancji, która spowodowała piątkową tragedię. To właśnie wyjaśnią laboratoryjne badania próbek pobranych z płuc zatrutych robotników. - Myślimy także o zaangażowaniu fachowców z Wojskowej Akademii Technicznej. Wszystko po to, by wszystkie okoliczności wyjaśnić ze stuprocentową pewnością i wykluczyć powtórzenie się podobnego wypadku w przyszłości.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Forum tylko dla zalogowanych.

      Załóż konto / Zaloguj się

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Warto zobaczyć

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama