Latem kurują się komercyjni

    Latem kurują się komercyjni

    Fot. Paweł Stauffer

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Agata Gruszczewska i Sławomir Sajewski z Krakowa wynajęli w Mosznej apartament. Kuracjusze z NFZ o takiej łazience mogą tylko pomarzyć.

    Agata Gruszczewska i Sławomir Sajewski z Krakowa wynajęli w Mosznej apartament. Kuracjusze z NFZ o takiej łazience mogą tylko pomarzyć. ©Fot. Paweł Stauffer

    Opolanie najchętniej jeździliby do uzdrowisk w lipcu i sierpniu. Wielu jednak nie może, bo wtedy miejsca czekają na gości z zagranicy.
    Agata Gruszczewska i Sławomir Sajewski z Krakowa wynajęli w Mosznej apartament. Kuracjusze z NFZ o takiej łazience mogą tylko pomarzyć.

    Agata Gruszczewska i Sławomir Sajewski z Krakowa wynajęli w Mosznej apartament. Kuracjusze z NFZ o takiej łazience mogą tylko pomarzyć. ©Fot. Paweł Stauffer

    Komercyjni są potrzebni

    Komercyjni są potrzebni


    Centrum Terapii Nerwic w Mosznej ma 162 miejsca. Co miesiąc przyjmuje ok. 100 osób opłacanych przez NFZ, bo na tyle pozwala limit. Pozostałe miejsca są przeznaczone dla pacjentów komercyjnych. Czekają na nich oddzielne pokoje i osobne stoliki w jadalni. Płacą za dzień od 115 do 160 zł.
    - Nie boimy się słowa "komercyjni" - mówi Mirosław Kamiński, dyrektor centrum. - Gdyby nie oni, kilkadziesiąt miejsc byłoby stale wolnych. To jest nasz sposób na wyciągnięcie sanatorium z długów. Pacjenci zagraniczni to głównie Niemcy, ale mieliśmy też Amerykanów i Brytyjczyków. Jedzenie musi być zróżnicowane, skoro jedni płacą więcej. Pacjentom kierowanym przez NFZ oferujemy za to kilka zabiegów gratis.



    W sezonie letnim dostajemy z sanatoriów o jedną trzecią mniej skierowań niż w innych porach roku. Oni tam wolą pacjentów komercyjnych, na których najlepiej zarabiają - podkreśla Kazimierz Łukawiecki, dyrektor opolskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.
    W uzdrowiskach w Lądku Zdroju połowa kuracjuszy to obecnie komercyjni - głównie Niemcy. Ale są też Polacy, których na taki pobyt stać.

    - Pacjenci, którzy są u nas prywatnie, płacą od 105 do 150 zł za dobę - informuje Antoni Styczyrz, kierownik działu marketingu Uzdrowiska Lądek-Długopole. - W zamian mogą liczyć na miejsce w dwuosobowym pokoju o wyższym standardzie i na całą gamę zabiegów. Część gości z Niemiec, która była u nas w czerwcu i lipcu, już zarezerwowała sobie miejsce na przyszły rok. Nawet wpłacili zaliczkę.

    Lidia Jabczyńska z Katowic jest jedną z pacjentek komercyjnych w Centrum Terapii Nerwic w Mosznej: -
    Przyjechałam tu na trzy tygodnie, płacę 115 zł za dzień, ale uważam, że warto. Jestem bardzo zadowolona, gdyż zaproponowano mi dużo różnych zajęć, dzięki którym nie muszę zażywać już tyle leków, co wcześniej. Nawet nie spodziewałam się takiej poprawy. Mieszkam w dwuosobowym pokoju, z telewizorem i łazienką. W tej chwili w centrum przebywa też moja koleżanka, ale w ramach skierowania przez NFZ. Nie zauważyłam jednak, aby zaproponowane nam pokoje różniły się zbytnio standardem. Warunki są podobne.



    Polacy, którym udaje się dostać latem do uzdrowisk w ramach skierowania z NFZ, też narzekają.
    - Dostają gorsze jedzenie niż komercyjni i gorsze pokoje, na wyższych piętrach - mówi dyrektor Łukawiecki. Taki podział jest żenujący. Sanatorium to drugi szpital, gdzie tylko dieta powinna decydować o tym, co kto je.
    Antoni Stycyrz z Lądka Zdroju ripostuje: - Pacjenci komercyjni są potrzebni. NFZ płaci nam za jednego ubezpieczonego o 30 proc. mniej. Gdybyśmy liczyli tylko na niego, to długo byśmy nie pociągnęli. To za pieniądze prywatnych pacjentów możemy remontować obiekty i podnosić ich standard. Osoba ze skierowaniem może jednak dopłacić i mieć lepsze warunki. Nie widzę w tym nic złego.

    Na ten rok opolski oddział NFZ dostał 7.612 skierowań do sanatoriów (w ubiegłym było ich 7.995). W pierwszym kwartale było aż 525 zwrotów, bo ludzie zazwyczaj nie chcą słyszeć o wyjeździe do uzdrowiska w styczniu czy w lutym. Rzadko odpowiada im też jesień i wczesna wiosna. Zdaniem pracowników opolskiego NFZ Opolanie są w tym względzie wybredni. W drugim kwartale było ok. 70 zwrotów.

    Sonda

    Sonda


    Czy powinni być kuracjusze komercyjni? Nasza sonda: www.nto.pl



    - Wyjazd do sanatorium wynika z zaleceń lekarskich, więc ludziom powinno być obojętne, o jakiej porze roku do niego pojadą - uważa Łukawiecki.
    - Ponieważ niedoszli kuracjusze zwrócili skierowania na pierwszy kwartał zbyt późno, fundusz nie zdążył ich przekazać innym osobom z kolejki.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Forum tylko dla zalogowanych.

      Załóż konto / Zaloguj się

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Warto zobaczyć

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama