Jest u nas najpiękniejszy dom na świecie

Jest u nas najpiękniejszy dom na świecie

Olo Rutkowski/Juliusz Sakołowski

Nowa Trybuna Opolska

Aktualizacja:

Nowa Trybuna Opolska

Jest u nas najpiękniejszy dom na świecie
Jest u nas najpiękniejszy dom na świecie

Bryła domu jest prosta. Żadnych skośnych dachów ani wieżyczek. ©Olo Rutkowski/Juliusz Sakołowski

Stoi pod Opolem. Wyznacza nową modę. Został uznany za Dom Roku na Świecie 2006.
15 zdjęć
Przejdź do galerii

Galeria dostępna tylko dla abonentów Nowej Trybuny Opolskiej

Dom Roku na Świecie 2006

Dom Roku na Świecie 2006

Link do głównego zdjęcia

Ale dom! Stoi pod Opolem. Wyznacza nową mode. Zostal uznany za Dom Roku na Świecie 2006. ©Olo Rutkowski, Juliusz Sokolowski


Rozmowa

Rozmowa


"Gargamele" i "chatki Puchatka" to potworki

Robert Konieczny, architekt z pracowni KWK Promes w Katowicach.

- Jaka jest ranga nagrody, którą otrzymał pański projekt?
- To największe wyróżnienie, jakie mogło zostać przyznane polskiej architekturze. Powiem tak: zawsze usiłowaliśmy dogonić świat, teraz ten świat przegoniliśmy. Ten projekt nie jest zgodny z trendami, on te trendy kreuje.

- Właściciel musiał mieć dużo odwagi, żeby się zdecydować na taki dom: szklany, minimalistyczny, chłodny.
- Ten inwestor to klient bardzo świadomy. Dom miał być taki chłodny z założenia. Właściciel wiele podróżował, wiele widział i wiedział, co chce osiągnąć. Ten dom to potężna przestrzeń, wnętrze dzięki przeszkleniom aż do podłogi przenika się z ogrodem. Niewielu jest w Polsce tak świadomych inwestorów.

- Jesteśmy tradycjonalistami?
- To złe słowo. My jesteśmy po prostu mentalnie ograniczeni, Polacy ciągle jeszcze za mało na świecie widzieli, żeby dokonywać świadomych wyborów.

- Kto wybrał ogrodzenie dla domu - pan czy inwestor? Ludzie mówią, że to wygląda jak więzienie.
- Wiem, co ludzie mówią. Każdemu życzyłbym takiego więzienia. Płot to dowcip inwestora, pewne prowokowanie ludzi, sąsiadów. Śmiejemy się z tego. Czy lepsze są te wszystkie "gargamele" i "chatki Puchatka" z żelbetowymi kolumienkami? To takie małe potworki, które udają szlacheckie dwory.

- Dużo takich nowoczesnych domów wybudowaliście w Polsce?
- Do tej pory dziesięć. Projektujemy właśnie dom w Kłodzku. To będzie prawdziwy odpał.



- Mnie to przypomina klatkę - krzywi się pan Krzysztof, który wraz z ekipą grodkowskiej firmy Madan buduje w pobliżu tradycyjny dom w stylu kanadyjskim. - Szajs, to wszystko.

- Kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy, pomyślałem, że to hala fabryczna albo biurowiec. No i ten płot razem z zasiekami jak w więzieniu - dziwi się pan Jurek z sąsiedztwa, ale przyznaje, że budynek za drzewami nie jest tuzinkowy.
Co budzi takie kontrowersje? 500-metrowy, prywatny dom pod Opolem.

- Jest nowatorski - uznało międzynarodowe jury złożone z architektów i przyznało projektowi budynku nagrodę portalu WorldArchitectureNews.com House of the Year Award 2006, co oznacza prestiżowy tytuł Domu Roku na Świecie 2006.
Projekt powstawał od 2002 roku, był dopracowywany przez kolejne 3- 4 lata, już na etapie budowy. Dom stoi na działce o powierzchni ponad 10 tys. m kw. W ogrodzie nasadzono drzewa iglaste i krzewy. Mur i płot z drutem kolczastym, o których mówią sąsiedzi, otaczają budowlę rzeczywiście oryginalną. Zza płotu można zajrzeć do większości przeszklonych pomieszczeń. Samochodem wjeżdża się do samego środka domu. Ten kamienny podjazd znajduje się w zagłębieniu ziemi.

Architekci określają ten typ budownictwa jako dom aatrialny - w przeciwieństwie do atrialnego. Owszem, jest tutaj atrium, ale budynek swoimi tarasami nie "otwiera się" do wewnątrz, lecz na zewnątrz, na wszystkie strony świata.
Szkło, beton, metal i kamień oraz kolory - beż, czerń, szarości - na to postawili architekci z katowickiej pracowni KWK Promes. Nawet storczyk na kuchennym stole jest w chłodnej, bladej bieli.
Mój dom, moja twierdza - uważają właściciele i bronią swojej prywatności. Są w Opolu znani, pan domu od lat zajmuje się biznesem, nagrodzony dom był jego marzeniem. Jego żona nie chciała z nami rozmawiać o miejscu, w którym teraz mieszkają. Podkreśliła tylko, że międzynarodowa nagroda nie jest sukcesem jej rodziny, ale architekta - autora projektu, i że wraz z mężem zgodziła się na wysłanie projektu na konkurs. Rozmawialiśmy też z mamą właściciela. Mama jest z zawodu inżynierem, spogląda na tę budowlę fachowym okiem i uważa, że tam wszystko jest piękne.

Komentarze

Wszystkie komentarze (2) forum.nto.pl

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Imprezy

Wideo