Pedofil w sanatorium w Suchym Borze

Pedofil w sanatorium w Suchym Borze

rys. Andrzej Czyczyło

Nowa Trybuna Opolska

Aktualizacja:

Nowa Trybuna Opolska

Dziewczynki po nocnym najściu intruza były przerażone. O sprawie powiedziały opiekunkom dopiero rankiem.

Dziewczynki po nocnym najściu intruza były przerażone. O sprawie powiedziały opiekunkom dopiero rankiem. ©rys. Andrzej Czyczyło

Policja szuka mężczyzny, który zakradł się do ośrodka rehabilitacyjnego i molestował kilkuletnie dziewczynki.
Dziewczynki po nocnym najściu intruza były przerażone. O sprawie powiedziały opiekunkom dopiero rankiem.

Dziewczynki po nocnym najściu intruza były przerażone. O sprawie powiedziały opiekunkom dopiero rankiem. ©rys. Andrzej Czyczyło

Siedem dziewczynek w wieku od 7 do 8 lat, które były na turnusie rehabilitacyjnym w ośrodku w Suchym Borze, zgłosiło w środę rano pielęgniarkom, że w nocy ktoś obcy był w ich pokojach.

- Około czterdziestoletni, zaniedbany mężczyzna wchodził do pokojów i kładł się do łóżek trzech dziewczynek - opowiada zbulwersowana matka jednej z uczestniczek turnusu. - Moja córka też go widziała, jak leżał w łóżku jej koleżanki z pokoju. Była tak przerażona, że nakryła się kocem i cała trzęsła ze strachu. Opowiedziała mi potem, że dziewczynki nie chciały budzić pań pielęgniarek, bo w dyżurce było ciemno.

Po wyjściu intruza jedna z dziewczynek chciała iść do toalety, ale sama się bała, więc obudziła koleżankę i poszły we dwie. Wtedy znowu zobaczyły tego samego mężczyznę chodzącego po korytarzu. Miał białą czapkę bejsbolówkę i czarną koszulkę w charakterystyczne białe piłki. Jak mówią dzieci - śmierdział śmietnikiem i miał zarost.

Nad ranem dzieci opowiedziały o wszystkim pielęgniarkom, które - jak twierdzą rodzice - miały powiedzieć dziewczynkom, że coś im się pewnie przyśniło.

- Jesteśmy zbulwersowani, że od razu nie powiadomiono nas o zajściu - mówi jedna z matek. - O wszystkim dowiedzieliśmy się przypadkiem dopiero wieczorem, gdy dodzwoniliśmy się do dziewczynki, którą rodzice zabrali z Suchego Boru jeszcze przed południem. Gdy zabieraliśmy córkę, to pielęgniarka z nocnej zmiany niczego nam więcej nie powiedziała prócz tego, że w ośrodku byli policjanci.
- Gdy przyszłam rano do pracy i się o tym dowiedziałam, to natychmiast zawiadomiliśmy policję - mówi z kolei Arletta Adach-Tkaczyńska, lekarz ośrodka. - Na prośbę policjantów spisaliśmy to, co mówiły dziewczynki, i przekazaliśmy im. Niczego nie zlekceważyliśmy.
- W ośrodku nie ma żadnych śladów włamania - dodaje kierownik sanatorium Ryszard Szulc. - W dzień terenu pilnuje ochrona, a w nocy dyżurują dwie pielęgniarki. Z ich raportu wynika, że około godziny 3.00 słyszały jakiś podejrzany hałas, ale zrobiły obchód, zaglądały do pokojów i niczego niepokojącego nie zauważyły.

Zdaniem kierownika jest mało prawdopodobne, by ktoś dostał się do budynku z zewnątrz, bo okna są w nocy zamknięte.

- Ośrodka pilnuje zatrudnione przez firmę ochroniarską małżeństwo z Suchego Boru - dodaje Ryszard Szulc. - To sprawdzeni ludzie, którzy pracują tutaj bez najmniejszych zastrzeżeń od kilku lat. Być może to były wygłupy dzieci, jak to na koniec turnusu.

W środę, gdy wieści o zboczeńcu grasującym po sanatorium rozeszły się wśród rodziców, część z nich zabrała swoje dzieci z ośrodka. Jedna z dziewczynek, która miała być molestowana przez intruza, była w tak złym stanie psychicznym, że jej rodzice szukali ratunku u psychologa. Po interwencji u komendanta miejskiego policji w Opolu w sobotę pojechała do niej policyjna psycholog. Po długiej rozmowie z nią dziewczynka nieco się uspokoiła.

Policja bada od środy tę tajemniczą sprawę i nie chce ujawniać zbyt wielu szczegółów.

- Relacje dziewczynek są na tyle spójne, że jest mało prawdopodobne, by sobie tę nocną wizytę zmyśliły - powiedział nto Krzysztof Sochacki, komendant miejski policji w Opolu.

Nieoficjalnie wiemy, że w gronie osób podejrzewanych o nocne najście był mężczyzna z okolic Suchego Boru, karany już za czyny lubieżne wobec dzieci. Trop był jednak fałszywy, bo człowiek ten nadal jest w więzieniu.

Pojawiły się też informacje, że mężczyzna podobny do tego, który był widziany w nocy w sanatorium, kręcił się w okolicy ośrodka kilka dni wcześniej. Policyjny rysownik ma wkrótce na podstawie relacji dzieci sporządzić portret pamięciowy sprawcy.

Komentarze (17)

Wszystkie komentarze (17) forum.nto.pl

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo