Ministerstwo Zdrowia chce walczyć z lekarzami w reklamach

Ministerstwo Zdrowia chce walczyć z lekarzami w reklamach

Małgorzata Fedorowicz

Aktualizacja:

Nowa Trybuna Opolska

Nic tak nie wzbudza zaufania Polaka jak biały fartuch, stetoskop i napis „lek. med.” na plakietce.

Nic tak nie wzbudza zaufania Polaka jak biały fartuch, stetoskop i napis „lek. med.” na plakietce. ©123rf

Aby skutecznie zareklamować suplement diety, producent stosuje przeróżne triki. Jednym z najskuteczniejszych jest użycie wizerunku lekarza lub farmaceuty.
Nic tak nie wzbudza zaufania Polaka jak biały fartuch, stetoskop i napis „lek. med.” na plakietce.

Nic tak nie wzbudza zaufania Polaka jak biały fartuch, stetoskop i napis „lek. med.” na plakietce. ©123rf


W spotach puszczanych w telewizji, o czym wiedzą tylko wtajemniczeni, występują głównie osoby wybrane na castingu zorganizowanym przez firmy reklamowe. Choć są ubrane w białe fartuchy i pozują na tle gabinetów lekarskich, nie mają jednak nic wspólnego z zawodami medycznymi. Ponieważ coraz więcej ludzi daje się na te oszustwa nabrać i zaszło to za daleko, Naczelna Rada Lekarska w końcu zareagowała.


- Nasze władze zwróciły się do ministra zdrowia, żeby można było wprowadzić ustawę, która zakaże definitywnie takich praktyk - mówi dr Jerzy Jakubiszyn, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Opolu. - Nie życzymy sobie, by aktorzy się pod nas podszywali. Nie chcemy mieć nic wspólnego z reklamami witamin czy minerałów. Część z nich to preparaty homeopatyczne, które są tak mocno rozcieńczone w wodzie, że nie zaszkodzą, ale też nie pomogą.

Czasem jednak w reklamach występują też prawdziwi lekarze, co powoduje mętlik w głowie zwłaszcza u tych pacjentów, którzy znają ich na co dzień.

- To prawda - przyznaje dr Jakubiszyn. - Na przykład ginekolodzy zachęcali do kupna preparatu na problemy kobiece, nasz samorząd tego nie pochwala, ale w pewnych przypadkach ma związane ręce. Lekarz nie może reklamować leku, ale nie dotyczy to suplementów diety i tzw. wyrobów medycznych.

W żadnej reklamie nie wystąpił do tej pory lekarz z Opolszczyzny. W spotach można było niedawno zobaczyć natomiast znaną opolską dietetyczkę Iwonę Wierzbicką, która zachęcała do łykania pewnych witamin. Choć na co dzień, jak pisze na swojej stronie internetowej, stawia na prawidłową dietę i aktywność fizyczną. Skąd więc ten dysonans?

- To nie jest tak, że ja w ciemno reklamowałam byle co - zapewnia Iwona Wierzbicka. - Zrobiłam to zgodnie ze swoim sumieniem. Jako dietetyk kliniczny zalecam również suplementy diety tym pacjentom, którzy ze względu na stan zdrowia ich potrzebują. Żywność dostępna w sklepach często jest mocno wyjałowiona, np. gotowe sałatki z pokrojonych warzyw sprzedawane w pojemnikach to wbrew pozorom nic zdrowego. Są zamknięte w folii, co powoduje wytwarzanie toksyn. Obecnie ok. 90 proc. owoców i warzyw ma mniej witamin niż 50 lat temu.

Iwona Wierzbicka twierdzi, że miała też inne propozycje udziału w reklamie, ale odmówiła, by nie polecać czegoś, co jest niezgodne z jej sumieniem.

Komentarze (7)

Wszystkie komentarze (7) forum.nto.pl

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo