„ANDRZEJ DUPA” w szkolnej toalecie. I ruszyło śledztwo...

„ANDRZEJ DUPA” w szkolnej toalecie. I ruszyło śledztwo...

Mirela Mazurkiewicz

Aktualizacja:

Nowa Trybuna Opolska

„ANDRZEJ DUPA” w szkolnej toalecie. I ruszyło śledztwo...

©Rys. Andrzej Czyczyło (O)

Napis „ANDRZEJ DUPA” w ubikacji opolskiej PSP nr 9 poruszył lawinę. Dyrekcja przeprowadziła śledztwo grafologiczne z użyciem zeszytów uczennic klasy szóstej. Grupkami na przesłuchanie szły.
„ANDRZEJ DUPA” w szkolnej toalecie. I ruszyło śledztwo...

©Rys. Andrzej Czyczyło (O)

Czujne oko grona pedagogicznego wychwyciło, że na drzwiach prowadzących do toalety dziewcząt jakiś żartowniś wysmarował napis: „ANDRZEJ DUPA”. Bazgroły w tym miejscu pojawiły się już po raz trzeci w ostatnich tygodniach i po każdym wyszorowaniu drzwi wracały jak bumerang. Wracał tajemniczy Andrzej, w którego wymierzone było ostrze toaletowej krytyki.

Pan Robert o sprawie dowiedział się od córki, po rutynowym pytaniu „a co tam w szkole?”: - Jest afera - powiedziała córka.
Z powodu napisu na drzwiach w ubikacji. - Najpierw pomyślałem, że przesadza, bo przecież różne napisy jak świat światem pojawiały się w toaletach, zmieniłem zdanie, gdy córka doszła do szczegółów.

Dzień potem w szkole ruszyło intensywne śledztwo. - Następnego dnia córa powiedziała, że nauczyciele zabrali im zeszyty, żeby porównać pismo z tym, co powstało na drzwiach. Zabawa ciała pedagogicznego w grafologów i prowadzenie dochodzenia najpierw mnie rozśmieszyło. Później pomyślałem, że to jest tak bezsensowne, że nie może być prawdziwe.

Pan Robert nie wiedział wtedy, że to jeszcze nie finał tej historii: Okazało się, że dzieci były grupkami wzywane na dywanik do dyrekcji. Pojawiło się bowiem podejrzenie, że autor napisu chciał w ten sposób zadrwić z samego pana prezydenta Andrzeja Dudy. Nauczycielka powiedziała dzieciom, że trzeba znaleźć tego chuligana, bo jak by to było, gdyby, dajmy na to, przyjechała inspekcja i odkryła, że szkole nie po drodze jest z nową władzą - relacjonuje zbulwersowany ojciec. - Wtedy przestało być śmiesznie. No przecież to jest absurd w czystej postaci.

Panu Robertowi przyszła na myśl scena z kultowego filmu „Rejs” Marka Piwowskiego, który w latach PRL był parodią systemu komunistycznego. W jednej ze scen poeta melduje instruktorowi kulturalno-oświatowemu, że w damskiej ubikacji jest napisane „głupi kaowiec” i jako poszlakę podsuwa kredę. Kaowiec dziękuje za donos, ale zachęca, by poeta „w dalszym ciągu trzymał oko i ucho na pulsie spraw” i „ogólnie się orientował, co, jak, w ogóle”, po czym zaczyna nowe śledztwo, by ustalić... czego poeta szukał w damskiej toalecie.



- Film to jednak tylko film, a tu mamy podobną scenę w rzeczywistości. No szok po prostu - uważa pan Robert.

- Na jednym z bloków przy ul. Armii Krajowej jest napis „Andrzej ty ch...”. Jeśli każdy Andrzej w tym kraju kojarzyć się będzie z prezydentem, to do czego my dojdziemy - zastanawia się mama innej przesłuchiwanej szóstoklasistki.
1 3 »

Komentarze (180)

Wszystkie komentarze (180) forum.nto.pl

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo